szukaj w portalu Rynek i Sztuka MENU:

Artysta bez dyplomu – co robić, gdy galeria odmawia współpracy?

29.11.2012

Dla artystów, Magazyn

Kilka dni temu napisał do nas  artysta  z pytaniem co robić, jeśli jest się twórcą, lecz bez wykształcenia akademickiego? Czy oznacza to skazanie za niełaskę? W związku z tym, że wśród bardzo zdolnych artystów jest wielu, którzy nie posiadają tytułu ‘artysta-plastyk’ temat ten postanowiliśmy rozwinąć.

Zawód dla zawziętych

Artyści bez wykształcenia kierunkowego mają zdecydowanie trudniej niż ci, którzy odbyli studia w uczelniach plastycznych. Renomowane galerie – i te mniej renomowane – zazwyczaj nie przyjmują do sprzedaży prac artystów tego typu. Nawet jeśli realizacje twórcy-samouka podobają się ludziom i ma to realne przełożenie na sprzedaż, to nie jest to wystarczający argument dla galerii. Niestety artysta to zawód, a dokument potwierdzający ukończenie uczelni jest pewną formą gwarancji dla instytucji kultury, która sprzedaje dzieła. Musi ona bowiem posiadać żelazne argumenty, które przekonają do potencjalnego klienta do zainwestowania właśnie w tego twórcę –  a i sam klient ufniej podchodzi do artysty wykształconego mając bowiem przekonanie, że twórca ten ma więcej szans na zaistnienie w świecie sztuki. Stąd też artysta-samouk w dużej mierze skazany jest na tułaczkę od galerii do galerii – a słuchając ciągłych odmów, także na spadek własnej wartości – lub też – co wydaje się rozsądniejsze – wzięcie sprawy we własne ręce.

Jeśli nie ma się oparcia instytucjonalnego, to należy uświadomić sobie to, że samemu jest się sterem i tak naprawdę należy wykonać dużo pracy w celu spopularyzowania swej twórczości. A  działania te w dużej mierze nie różnią się od działań, które podejmować muszą także artyści po ASP. Na samym początku jednak warto uświadomić sobie poziom posiadanych umiejętności – ale oczywiście w sposób bardzo obiektywny. Warsztat jest bardzo ważną kategorią, która pozwala na ocenę naszych umiejętności i opanowania wybranego przez nas rzemiosła. Jeśli mamy problemy np. z rysunkiem, skrótami perspektywicznymi, rozłożeniem farby na płótnie czy zachowaniem proporcji i kompozycji, to może warto nieco podszkolić się w tym zakresie? Uważam bowiem, że każda odskocznia czy styl własny musi wyrastać z nabytych umiejętności. Dopiero znając zasady i reguły można się buntować przeciwko nim do woli. Nie na odwrót. Bo brak porządnego warsztatu zawsze widać, a to nie świadczy o artyście dobrze. Pomimo tego, iż uznaje się, że artysta powinien mieć wykształcenie, to przecież nie ma żelaznych reguł czy ustaw określających kto może artystą zostać, co w wielkim skrócie oznacza, że furtka niemalże dla każdego jest otwarta. Największym zadaniem jest więc przekonanie do siebie odbiorców i następnie kupujących. A wtedy galerie przyjdą same.

Rozeznanie w rynku

Niektórzy doradcy uważają także, że manewr obniżania cen za obrazy, wynikający z poczucia „bycia” artystą bez dyplomu jest śmieszny – oczywiście pod warunkiem, że reprezentujemy wysoki poziom zarówno świadomości artystycznej, jak i warsztatowej. Wskazuje się także na szereg twórców, którzy nie posiadając wykształcenia kierunkowego całkiem dobrze radzi sobie na rynku sztuki – niestety w dużej mierze wskazuje się na artystów działających poza granicami naszego kraju ( a w nim wszystko jest nieco trudniejsze). Mówi się także o tym, że jeśli prace sprzedawane są bardzo dobrze w określonym, dłuższym okresie, to należy pomyśleć nawet po podwyżce cen o ok. 10%. Jeśli jest popyt, to jest to najlepszy moment na rynkowy wzrost wartości. Jeśli jednak przyjdzie komuś pomysł podniesienia cen o znacznie więcej, to musi być on przygotowany na wszystko, nawet na wielkie rozczarowanie miłośników jego sztuki, co w konsekwencji może doprowadzić do zaniechania procesu nabywczego.

Jeśli pragnie się także sprzedawać więcej, warto zrobić małe badania rynkowe, co rozumiem jako przeprowadzenie małego rozeznania wśród sympatyków własnej sztuki. Dobrze bowiem wiedzieć co w naszych pracach podoba się ludziom? Dlaczego lubią nasze realizacje? Dlaczego chcą je posiadać? Co sprawia, że je kupują? Czy mają jakieś konstruktywne uwagi? Posiadając takie informacje łatwiej będzie stworzyć przemyślaną – nazwijmy to typowo biznesowo – kampanię marketingową naszej osoby i własnych realizacji w celu zainteresowania naszą sztuką nowych odbiorców czy kolekcjonerów.

Małe wsparcie i pomysł na siebie

Jeśli mówimy o kolekcjonerach, to warto także poprosić – tych, którzy zakupili od nas dzieło – o list intencyjny czy pisemne bądź ustne referencje, a przynajmniej o możliwość wpisywania w portfolio adnotacji „obraz znajduje się w kolekcji prywatnej Jana Kowalskiego czy Państwa Kowalskich”. Oficjalna zgoda jest ważna, gdyż należy pamiętać, iż wielu kolekcjonerów pragnie pozostać anonimowymi. Dodatkowo, warto również zapytać – ale nie w sposób nachalny – czy istnieje możliwość polecania naszej twórczości innym biznesmenom, kolekcjonerom czy firmom.

No i jeszcze jedno – jeśli nie uzyskaliśmy żadnej odpowiedzi od galerii sztuki lub też otrzymaliśmy odpowiedź negatywną – nie zniechęcajmy się od razu. Warto bowiem rozejrzeć się po innych miejscach, w których możemy zorganizować wystawę naszych prace. Aktualnie istnieje szereg instytucji, które nie wymagają dokumentu potwierdzającego ukończenia szkoły artystycznej po to, by we własnych wnętrzach zaprezentować sztukę. Można także na własny koszt uczestniczyć  w targach sztuki – niekonieczne tych największych, ale istnieje przecież szereg inicjatyw oddolnych, które posiadają podobny charakter. Istnieją też działania typu open studio czy wystawy w mieszkaniach prywatnych. Jest możliwość wystawiania się w licznych kawiarniach, a także pomniejszych galeriach, nie wspominając już galeriach on-line czy niektórych aukcjach młodej sztuki. Tanim kosztem – proszę mi wierzyć, da się to zrobić tanim kosztem – można również wydrukować materiały promocyjne – mały folder, pocztówki/ulotki, ulotki/wizytówki (kombinacji jet mnóstwo) – i zostawić je w kilku strategicznych miejscach.

Pamiętać też należy o stronie internetowej i o takich kanałach promocji, jak social media, które poświęcone będą naszej twórczości. Należy prowadzić ją rzetelnie, umieszczając wszelkie aktualności – zdjęcia nowych prac, wydarzenia odbywające się  w naszym życiu artystycznym, wszystkie wystawy. Aktualizacja jest bardzo ważna. Poza tym, posiadając stronę prywatną, należy też włożyć nieco więcej pracy w jej pozycjonowanie. Nie trzeba do tego zatrudniać specjalisty, tyko poświęcić trochę czasu na zapoznanie się z zasadami mówiącymi jak to robić. Powinno się opłacić.

Wydaje się przy tym, że najważniejszą kwestią jest to, aby wierzyć w siebie i w realizacje, które się tworzy. Reszta – oczywiście dzięki ciężkiej pracy – przyjdzie sama.

Wszystkich zainteresowanych zapraszamy do naszego programu Artist Management

 

Kama Wróbel
Portal Rynek i Sztuka 

szukaj wpisów które mogą Cię jeszcze zainteresować:

31 komentarzy do “Artysta bez dyplomu – co robić, gdy galeria odmawia współpracy?”

  1. darek

     

    Czytając Pani artykuły „W jaki sposób wyceniać swoje prace?”
    i „Jak wybrać właściwą galerię?”, myślałem o napisaniu do Pani maila jak ma
    poradzić sobie twórca bez wykształcenia plastycznego. Dziś widzę, że już mnie
    ktoś wyprzedził, co było dla mnie pozytywnym zaskoczeniem :D, choć po
    przeczytaniu artykułu zrozumiałem że jestem sam na polu bitwy. Co już nie
    wpływa pozytywnie, ale jest chyba jeszcze szansa żeby dostać się do zpap za
    swoją twórczość, wtedy galerie nie powinny już tak odmawiać. Tylko pewnie młody
    twórca ma nikłe szanse by dostać się do związku.

    1. Kama

      Ciesze się, że udało nam się wyprzedzić Pana myśli 😉 Oczywiście jest możliwość przyłączenia się do ZPAP, należy przy tym złożyć dokumentację swojej działalności,  a więc prac autorskich, ich fotografii, katalogów itp., dzięki którym komisja będzie w stanie prześledzić Pana rozwój artystyczny, przygotowanie warsztatowe i inne umiejętności, jaki powinien posiadać twórca – np. wiedzy z zakresu historii sztuki czy technik artystycznych. Dodatkowo należy posiadać dwie rekomendacje aktualnych członków ZPAP. W piśmie takim musi najczęściej zostać uwzględniony numer karty członkowskiej osoby Pana  rekomendującej. Najlepiej, jeśli wcześniej zdobędzie się chociaż trochę wpisów do portfolio artystycznego, nawet w postaci wystaw zbiorowych. I faktycznie, mam Pan rację w tym, że młodej osobie może by trudno dostać się do tego grona, ale przecież zawsze można spróbować 😉 Ale w aktywności i w działaniu podstawa! Pewnie jeszcze o Panu świat usłyszy. Pozdrawiam 😉

    2. Joanna Maria Beck

      Ja mysle, iz jest masa ludzi o ogromnym potencjale artystycznym, ale bez dyplomu. Nie wiem dlaczego zostali losowo pominienci. Maja przekaz genetyczny ogromny, dlatego powinni sie zrzeszac i organizowac wernisarze, spotkania artystycznei…w zakresie swoich mozliwosci. Azeby poznać sie, wymienic doświadczenia, czy pokazac swoje prace mozna skorzystac z np facebook, twitter…pozdrawiam Joanna Beck ( mam te same upodobania).

    3. Joanna Maria Beck

      Ja mysle, iz jest masa ludzi o ogromnym potencjale artystycznym, ale bez dyplomu. Nie wiem dlaczego zostali losowo pominienci. Maja przekaz genetyczny ogromny, dlatego powinni sie zrzeszac i organizowac wernisarze, spotkania artystycznei…w zakresie swoich mozliwosci. Azeby poznać sie, wymienic doświadczenia, czy pokazac swoje prace mozna skorzystac z np facebook, twitter…pozdrawiam Joanna Beck ( mam te same upodobania).
      P.S. nie mozliwe, azeby gdzies to powiedziano, napisalam w tej chwili.

  2. marzenaabl

    Dziękuję za temat, sama przez pierwsze parę lat zaciskałam pięści i zęby ( o portfelu niemal zapomniałam ), ale w tej chwili mogę z całkowitą pewnością i zupełnie bez kompleksów w pytaniu o zawód odpowiadać: artysta. Jednak przeświadczenie, że jest się dobrym czy bardzo dobrym to za mało, trzeba się cały czas przekraczać ze zdwojoną siłą w porównaniu do artystów z dyplomem. Mimo to wierzę, że da się

  3. piotrkornet

    bardzo dobry tekst

  4. Dariusz

    Ukończenie szkoły plastycznej , wyższej , niższej czy jak ją tam zwać nie gwarantuje praktycznie nic,najlepsi artyści to pasjonaci swej sztuki, swojego widzenia świata na płótnie, ja osobiście zrezygnowałem po pierwszym roku studiów bo nie lubie gdy ktoś mówi mi że siena palona będzie lepsza od brązu magenty.Studia okradają ludzi z ich widzenia świata, wprowadzają zamęt i pytania typu czy mój tutor by był zadowolony z tej perspektywy czy może innej, pieprzyć ich powiem wam bo wyrażanie siebie poprzez sztukę to linia papilarna waszych dłoni jest jedyna i niepowtarzalna i tylko wy decydujecie jak i kiedy i co malujecie.Sztuka nie ma zasad o ile są one zgodne z prawem.Znam kolege który maluje pokoje dla dzieci akrylami i wychodzi około 6000 tys na miesuiąc a ma tylko wykształcenie średnie bez matury i koleżanki które mają studia wyższe i wielkie ambicje a pieniązków mało. Talentu nie da się nauczyć na asp a pasje po prostu się ma podobnie jak niezdrowe ambicje.Powodzenia dla wszystkich banitów i infamisów sztuki jestem z wami.

    1. kk

      Zaje…e to napisałeś cała prawda

    2. Daniel

      Panie Dariuszu,
      Czy mogę porwać całą wypowiedź i wkleić na swoją tablicę FB ?, oczywiście podając źródło.

      Gdy ktoś już wcześniej wyraził to co sami myślimy, tak trafnie że sami lepiej byśmy tego nie ujęli, to nie widzę sensu by kreślić słowami na nowo tej własnie myśli.

    3. Ewa Stafiej

      Tak,to to jest prawda sztuki nabytej w genach nie można zamieniać w sztukę przekazaną przez ossoby które wyobrażenie na sztukę zostały wyuczone przez nauczycieli czy profesorów,tak czy inaczej jeżeli masz w sobie pasję a nie posiadasz dyplomu to bez wątpienia przelewa swoją pasję na wszystko co uwielbiasz,ponieważ wiesz że daje Ci to szczęście ,radość.Uważam że taka sztuka jest cenniesz niż wyuczone,ponieważ jest niepowtarzalna.

  5. Karol

    Przeczytalem z zainteresowaniem Pani artykol. Jest madry i wywarzony. Pozwole sobie dolozyc troche moich refleksji na w/w temat ale z perspektywy innego Panstwa (niemcy-Berlin) w ktorym to mieszkam i maluje od 15 lat .Nie mam dyplomu ,no i dobrze mi jest z tym i wcale o nim nigdy nie marzylem.Tez zaczalem na poczatku wystawiac troche ze „strachem” a potem mi szybko przeszlo.
    Jeszcze szybciej przeszly mi galerie .Za duzo jest w nich komercji za malo sztuki.Postanowilem sam o swoje interesy zadbac,organizujac i wystawiajac w coraz to nowych miejscach,malych i duzych mniej i bardziej waznych w mysl zasady „Jak nie powalczysz o swoje sprawy to nie bedziesz wiedzial na ile twoje prace wzbudzaja zainteresowanie u ludzi. Konczac zawieszanie ostatniego „obrazka” Moja rola dobiega konca,reszta nalezy do ludzi ktorzy ogladaja moje prace Jest to wydaje mi sie Fer
    bez wciskania komukolwiek czegokolwiek jak to sie czesto dzieje w galeriach.Pamietam kiedy do Berlina zawitala nowojorska MOMA (1,5 miliona odwiedzajacych) ja skromny akwarelista mialem w tym samym czasie swoja wystawe pareset metrow dalej na zaproszenie wielkiego koncernu Mercedesa.Patrzylem z 17 tego pietra na budynek Nowej Narodowej Galerii i pomyslalem ze z dyplomem czy bez wazne jest czy sie w siebie wiezy czy sie ma „cykora”. W mysl tej zasady odbywalo sie moich 60 wystaw w Berlinie, w miescie gdzie jest zarejestrowany ok.8000 tys. malarzy a 30000 tys. „amatorow” maluje codzennie.Nie ma sztuki bez widza ,a wiec nie zalamywac sie niepowodzeniami.Wielu z wielkich malarzy dalo sobie rade bez dyplomu.Wydaje mi sie ze nie ma obrazow zlych lub dobrych, sa tylko MNIEJ LUB BARDZIEJ INTERESUJACE. Moja strona internetowa http://www.afeltowicz.pl Zycze wszystkim „bezdyplomowcom” wiary w siebie, dajcie „czadu”bedzie dobrze,Karol

    1. Michał

      Hej właśnie chciałem spróbować na rynku niemieckim berlińskim, a mieszkam nie daleko bo w Poznaniu może mógłbyś dać kilka cennych wskazówek gdzie warto jako nieprofesjonalny artysta w Berlinie uderzyć ?, zapytać , czy zgodzą się zaprezentować moje prace? Pozdrawiam i zgóry dzieki za odpowiedź.

  6. Joanna

    A gdybym chciała poprosić o ocenę obrazów i konstruktywną krytykę, to do kogo mam się zgłosić?

    1. Gosia

      Mam pytanie. Mój niezyjacy tato był niezwykle utalentowanym artystą malarzem. Malował niezwykłą techniką. Przepiękne widoki. Czy jest szansa gdziekolwiek np.we Wrocławiu pokazać ludziom wrażliwym na sztukę coś co stworzył. Jak można się tego dowiedzieć, gdzie pytać. Pozdrawiam Małgorzata

  7. Tomasz BARANOWSKI

    Temat o którym wyżej mowa dotyczy wszystkich twórców samouków , którzy chcą zaistnieć na rynku sztuką. Wielokrotnie spotkałem się z zachwytem ze strony oglądających moje obrazy, ale do transakcji nie doszło bo nie mieli na ten cel funduszy. Aby cokolwiek powiesić na ścianie kupują jakieś badziewie za 100zł drukowane przez chińskie manufaktury . Sprzedaje swoje obrazy od 30 lat w sumie namalowałem około 3500 na płótnie i 1500 portretów na żywo na rynku w Kazimierzu Dolnym nad Wisłą. Niepotrzebowałem pomocy galerii stałem pod przysłowiową chmurką. Niejednokrotnie wracałem bez obrazów ,bo wszystkie poszły w ręce kolekcjonerów. Bywały też zamówienia ,które realizowałem przez całą zimę dla jednego odbiorcy ,który chciał 15 obrazów lub jeden duży np Hołd pruski wg Matejki 2 m na 1 m za 20 000 zł . Moje obrazy powędrowały na wszystkie kontynenty . Wiszą w wielu instytucjach i kościołach. Mam plany ,żeby stworzyć dom aukcyjny dla artystów bez dyplomów jako oazę dla odrzuconych przez system. Uważam ,że rynek sztuki potrzebuje ciągle nowej krwi , autentyczności , którą dają artyści nieskalani szablonową edukacją. To odbiorcy , kupujący nasze dzieła są wyznacznikiem wartości tego co robimy , a nie profesor dla , którego jesteśmy konkurencją. Ocena wstępna należy do nas . My wiemy najlepiej ile trudu nas to kosztuje. Jeżeli nie potrafimy ocenić wartości to trzeba wystawić obraz w miejscu publicznym i poczekać na reakcję ludzi. Czyli tak jak w domach aukcyjnych kto da więcej temu sprzedajemy. Niedługo będę szukał osób do współpracy , którzy malują i parają się rękodziełem w celu stworzenia szansy wypłynięcia naszej sztuki na szerokie wody. Pozdrawiam i życzę sukcesów
    ,

    1. Ewa

      Witam,jestem bardzo zadowolona ,że akurat tak myślisz .Przypuszczam że masz ukończoną szkołę artystyczną a pomimo tego uważasz że osoby bez tego wykształcenia mogą też zaistnieć w środowisku artystycznym wybijając się w sumie od zera,ale wierząc że to co malują jest niepowtarzalnym widzeniem swojego świata które przelewem jest na płótno.Maluhę obrazy od 4 lat i jestem samoukiem ale też posiadam nabyty genetycznie talent I nikt mi tego nie zabierze ponieważ mam swój niepiwtarzalny sposób na przeżucenie moich myśli na płótno .Obrazy moje są takie haka ja jestem w danym momencie kiedy je maluję I wyrażają moje uczucia a nie wyuczone formy które obowiązują po skończeniu szkoły artystycznej.Zawsze miałam potencjał to tworzenia niepowtarzalnych rysunków gdy uczęszczała do szkoły podstawowej I to pozostało we mnie na zawsze.Obecnie sprzedałem kilka obrazów I zamierzam zrobić wystawę swoich obrazów ponieważ jestem jeszcze anonimowa.Pozdrawiam.

  8. Adam F.

    Przed publikacją należałoby dokonać korekty tekstu. Czytanie z błędami jest ciężkie. A i wstyd dla piszącego niemały.

    1. Adrianna

      Dokładnie. Dziwi mnie, że nikogo to nie razi z wyjątkiem nas.

      1. Krzysiek

        „Was” to znaczy kogo? Szanownego Pana „Adam F.” chyba aż tak bardzo to nie razi: „A i wstyd dla piszącego niemały.” To coś w rodzaju przyganiał kocioł garnkowi… nie żeby od razu hipokryzja, bo byłby to przerost formy nad treścią i gloryfikowanie Opiniodawcy. Wiesz co mnie bardziej „porusza”? Zarabianie na kopiowaniu. W tej kwestii akurat mam przeciwną opinię do p. Tomasza Baranowskiego. „uczciwsze” jest to drukowane chińskie badziewie za 100 zł. od …udawanego oryginału. Jednak tak generalizując, p. T.B. rację ma. Wasza krytyczna opinia dot. tekstu jedynie to potwierdza. Wszystko musi (?) być zgodne z „zasadami”, zasadami które ktoś tam kiedyś określił. Sens nie ma tu znaczenia, ważniejsze aby wszystko było zgodne z zasadami a jeśli nie to… fuj! …możecie „f” zamienić na „h”, ale to niczego nie zmieni! 🙂

  9. Leo

    Adam, weź przestań. Nie czepiaj się. Fajne teksty.

  10. Arabel

    Ja kocham malować od dziecka. Podobno jak byłam mała po każdym spacerze musiałam przelać na papier wrażenia, jakie podczas niego zebrałam (tak opowiada mama). Od podstawówki chodziłam na różne kursy plastyczne. Uczyłam się różnych technik. Kochałam to. Chciałam iść strasznie do liceum plastycznego, ale odradzono mi. Powód: potem będzie mi się ciężej dostać na ASP, jako że tam lubią ludzi „nieuformowanych”. Na koniec liceum przyszedł dylemat: „Czy ja aby wyżyję ze sztuki?”. I choć strasznie kochałam malowanie wybrałam racjonalnie-kierunek, po którym miałam większe szanse przeżyć dzień powszedni. Malarstwo pozostało w sferze hobby. Z czasem mój zmysł artystyczny zaczął wołać o dojście do słowa i w innych dziedzinach. Proszono mnie o pomoc w urządzaniu pomieszczeń, zaczęłam też projektować sobie odzież, malować ją. Kobiety na ulicy zatrzymywały mnie i pytały się skąd mam takie rzeczy. Przełomem był dzień, kiedy okazało się, że ekspedientka butiku, do którego weszłam ubrana w mój projekt, jest po ASP i była przekonana, że widzi we mnie współabsolwentkę. Moje zaprzeczenie skwitowała słowami „Zmarnowany talent.” To był pierwszy moment, gdy na serio pomyślałam o pokazaniu swoich prac. Za sprawą mojgo faktycznie wyuczonego zawodu wylądowałam w Niemczech. Stwierdziłam, że raz się żyje i chcę zobaczyć, jak tutejsi galeryści ocenią moje prace. Nie otrzymałam żadnej odmowy. W pierwszym roku miałam trzy wystawy. Jedna po drugiej. Oczywiście padło zawsze na początku pytanie, czy jestem po ASP. Gdy zaprzeczyłam, myślałam, że to koniec rozmowy. Prowadzący galerię odpowiadali wówczas: „Właściwie to nas to nie interesuje. Projekt jest fascynujące, prace są dobre. Zapraszamy!”. Tak wyglądał mój start. Czy uważam się za artystkę? Niestety mam polskie kompleksy. Nie mam dyplomu, więc nie. Ale mam pomysły, idee, coś do przekazania i udaje mi się robić to w sposób, który wielu ludzi urzeka. To mi starczy. To najlepsza zapłata dla mnie. Bo faktycznie, mimo pozytywnego przyjęcia moich prac i faktu, że część z nich sprzedaję, ze sztuki bym nie wyżyła i dzięki Bogu mam jeszcze ten inny, racjonalinie wybrany zawód:)

  11. Kadecki

    Niestety w Polsce na chwilę obecną aby być pełnoprawnym artystą trzeba mieć dyplom ukończenia uczelni artystycznej, w przeciwnym razie artystów-samouków uważa się za chorych psychicznie,nieprofesjonalnych,amatorów czyli delikatnie okreslanych jako art-brut. „Bycie” po ASP jest ważniejsze aniżeli sztuka którą się tworzy.Uczelnie artystyczne też nie dają gwarancji,że każdy student kończący ASP jest twórcą nowego kierunku w sztuce, a historia sztuki wyraźnie pokazuje że tak nie jest. Osobiscie znam przykre przypadki wykorzystania przez studentów i profesorów ASP sztuki tworzonej przez artystów bez dyplomu dla tworzenia własnej artystycznej marki.Nie należy się jednak zniechęcać tylko wykorzystywać swój talent do maximum.. a być może za sto lat nie będzie już dyskryminacji artystycznej ,a krytycy sztuki będą mieć ubaw, że w Polsce w 2016 roku na uprawianie sztuki trzeba było mieć dyplom.
    Pozdrawiam wszystkich dizajnerów!

  12. Adam

    Jak wygląda kwestia studiów podyplomowych na ASP? Czy ma to w ogóle sens w kontekście podniesienia swojej „atrakcyjności” dla galerii?

  13. Michał

    Więcej wskazówek w tekście powinno być gdzie działąć jakie media społecznościowe, jakie miejsca do wystawiania, jakie konkursy. Oczywiście sam sledzę i realizuję te rzeczy ale im więcej informacji tym lepiej przecież to informacja jest zródłem sukcesu nie tylko talent czy ciężka praca w dzisiejszym świecie łatwo się zagubić.

  14. Joanna

    Dziękuję za ten cenny artykuł. Czy jest szansa na tekst o tematyce organizowania własnej wystawy po raz pierwszy? Zajmuje się malarstwem i fotografią. Nie związane tematycznie. Zasugerowano mi, iż na wystawie nie powinno się łączyć różnych technik – czyli by skupić się na jednym lub drugim. Z czego wynika taki podział? Z góry dziękuję za parę słów na ten temat.

    1. Krzysiek

      Droga Joanno, nie słuchaj tych bzdur wygłaszanych przez „zawodowców”. W mojej opinii „…na wystawie nie powinno się łączyć różnych technik…” jest tym samym co przemilczanie dorobku Leonarda da Vinci w innych dziedzinach niż malarstwo. Sadzę, że gdyby dysponował aparatem fotograficznym, obok dzieł malarskich wystawiano by i Jego fotografie. Wszelkie prace Leonardo pokazywać można a nawet trzeba, to niby dlaczego Joanny nie można? …nawet trzeba!

  15. ROBERT

    artysta..to nie jest zawód..i nigdy nie był.Artysta to człowiek który tworzy sztukę…a to jest unikatowość niepodlegająca ani talentowi,ani wykształceniu……Ten portal to wylęgarnia bzdur o potrzebie posiadania papierka i uzasadniania tego jakimiś warunkami ,które w galeriach swiatowych W OGÓLE NIE MAJĄ MIEJSCA..NIGDY.. W GALERIACH PO ZAPOLSKĄ NIE SPOTKAŁEM SIĘ Z WYMOGAMI POSIADANIA ,,DĘTEGO TYTUŁU,, ARTYSTY..TO BZDURA SAMA W SOBIE.Najczęściej broniona przez zakompleksione beztalencia.

  16. lisis

    ASP to nie ma znaczenia ;), Beksiński nie studiował na ASP. Jakimś dziwnym trafem lubię to malarstwo, które wyszło spod ręki ” samouków”. Choć nic nie wiedziałem o życiorysie Malczewskiego jego obrazy uwazam za wspaniałe. A wyrzucono go dość wcześnie z akademii (ew. sam zrezygnował). Salvador Dali-tego wyrzucano 3 razy, ostatecznie skutecznie i z dobrym skutiem dla sztuki. 🙂

  17. Kama

    W tych czasach i tak wszystko sprowadza się do tzw. „obrotności” i umiejętności zawierania „właściwych”znajomości. Meritum jest b. często kwestią drugo- jeśli nie trzeciorzędną.

  18. Wiesław

    Każdy kto maluje jest artystą . Szkoła może wydać tylko papier.

  19. Marta

    Sztuki nie da się nauczyc, podszliwowac,sztukę znajdujemy w życiu,na ulicy,tam się rodzi każda sztuka, wśród ludzi którzy mają w sobie emocje,empatię,złość,żal ,milosc,czyli to z czego jesteśmy ulepieni,jeśli artysta to prawdziwy nie ulepieni na czyjąś modle;)

Pozostaw odpowiedź Daniel Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Magazyn

Magazyn

Nowość - Magazyn portalu RynekiSztuka.pl

Pobierz Magazyn Pobierz Raport 2017
MENU: