szukaj w portalu Rynek i Sztuka MENU:

Spadkobiercy Matisse’a walczą o zaginione prace

03.10.2017

Aktualności, Świat: wydarzenia

Sąd Apelacyjny w Wersalu podjął się poprowadzenia sprawy wytoczonej przez spadkobierców Pierre’a Matisse’a – syna słynnego malarza, Henriego Matisse’a. Rodzina chce odzyskać prace, które przed laty zniknęły z depozytu.

Historia obrazów zaczęła się 9 lat temu, kiedy to młodszy syn Pierre’a zaczął rościć sobie prawa do dzieł „White Palm on red” i „Blue snail on green” jeszcze przed złożeniem zawiadomienia o kradzieży prac. Zostały one od razu wycofane z aukcji Sotheby’s, gdzie ich wartość szacowana była na odpowiednio ok. 1.7 mln $ i 3 mln $.

W sprawę zamieszane były korporacje z siedzibami w Hong Kongu i Panamie, paryski marszand i spadkobiercy Matisse’a. W październiku sąd nakazał wykonanie analiz wszystkich prac o wątpliwym pochodzeniu. Jak stwierdził wnuk artysty, rodzinie zależy nie tylko na odzyskaniu dzieł, które do nich należą, ale i na oddaniu twórcy należnego szacunku. Ich zdaniem bowiem nie wszystkie prace były tworzone z myślą o sprzedaży.

Henri Matisse, White Palm on red, 1973, źródło Live Auctioneers

W marcu 2008 roku, przed nadchodzącą aukcją Sotheby’s, dzieła zostały zaprezentowane paryskiej znawczyni twórczości Matisse’a – Wandzie de Guebriant. Ekspertka zaczęła dopytywać o pochodzenie prac i tożsamość sprzedającego. Kiedy dowiedziała się, że gwasze mają pochodzić z kolekcji Lefebvre-Foinet – firmy zajmującej się przyborami dla artystów oraz przechowywaniem prac – zaczęła coś podejrzewać. Z tego co było jej wiadomo, Pierre Matisse, który powierzył jej depozyt, nigdy nie rozstał się z firmą. Uznała więc, że nie może wydać żadnego certyfikatu, dopóki łańcuch pochodzenia nie zostanie dokładnie prześledzony.

Niedługo później, Sotheby’s otrzymało list od Georgesa Matisse’a, który w imieniu rodziny żądał zwrotu dzieł. Dom aukcyjny natychmiast wycofał je ze sprzedaży. Na tenże list odpowiedziała firma Rozven z siedzibą w Hong Kongu. Działając na życzenie sprzedającego pozwała ona Georgesa Matisse’a, który ich zdaniem dopuścił się znaczącej zniewagi. Chińskie przedsiębiorstwo oświadczyło, że prace zostały zakupione od paryskiego handlarza dzieł sztuki Jérôme’a Le Blay’a, a więc człowieka, który jest również oficjalnym agentem ds. dzieł sztuki firmy Vasuman – właściciela Rozven. Dziwnym zbiegiem okoliczności okazało się, że firma z Hong Kongu została zarejestrowana od razu po tym, gdy prace zaprezentowano Wandzie de Guebriant. Na prośbę sądu przedsiębiorstwo przedstawiło fakturę za zakup obrazów na sumę 200 tys. euro. W 2010 roku sąd jednak oddalił pozew z powodu zbyt wielu niejasności i nieujawnienia przez firmę nazwiska właściciela prac.

Le Blay skomentował całą sytuację, określając ją próbą kontrolowania rynku przez rodzinę Mitisse’ów. Dzieła miały pochodzić z kolekcji Josette Lefebvre – spadkobierczyni rodziny, będącej producentką artykułów plastycznych oraz zajmującej się wysyłką i przechowywaniem prac. Lefebvre miała podarować mu lub okazyjnie sprzedać kilka z nich w ramach podziękowania za przysługę. Marszand podobnież jest w posiadaniu certyfikatu podpisanego przez Josette, potwierdzającego, że prace pochodzą z kolekcji jej ojca i przebywają w niej co najmniej od 1960 roku. To jednak zdaniem Wandy De Guebriant jest niemożliwe, ponieważ do 1972 roku znajdowały się one w mieszkaniu Matisse’a, po czym trafiły do przechowania.

Rodzina uważa, że wspomniane prace i dziesiątki innych zniknęły z paryskiego depozytu. Rok po śmierci kolekcjonera zaczęły wypływać one na pomniejszych aukcjach sztuki w różnych krajach. W międzyczasie Lefebvre’owie zwrócili spadkobiercom 11 rzeźb, zaś kolejne dzieła były odnajdywane u ich dzieci i ludzi z nimi współpracujących. W czasie dochodzenia odnaleziono akt sprzedaży dwóch prac, które Le Blay kupił od wdowy po rzeźniku za 136,5 tys. dolarów. Zakupu zaś dokonać miał na dwa miesiące przez pokazaniem ich francuskiej ekspertce. Można więc zakładać, że działał w dobrej wierze i nie wiedział nic o podejrzanych interesach Josette. W 2014 roku sprawa uległa przedawnieniu, nikt zatem nie zostałby ukarany za celowe ukrywanie prac wielkiego artysty.

I. S.

fot. (góra) Henri Matisse, L’artiste et le modèle nu, 1921, źródło: Christie’s

Rynekisztuka.pl

szukaj wpisów które mogą Cię jeszcze zainteresować:

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Magazyn

Magazyn

Nowość - Magazyn portalu RynekiSztuka.pl

Pobierz Magazyn Pobierz Raport 2016
MENU: