szukaj w portalu Rynek i Sztuka MENU

PRACA KONKURSOWA: Kolejna odsłona Mitu i Melancholii

30.04.2012

Magazyn

Wystawa Mit i Melancholia to kolejny już projekt realizowany w przestrzeniach MWW – i wydaje się, że wystawa kuratorowana przez Jolantę Ciesielską jest dotychczas najlepiej zorganizowaną ekspozycją w tym miejscu. Abstrahując od niewdzięcznych i trudnych pod względem aranżacji przestrzeni Muzeum (MWW jest usytuowane w dawnym bunkrze, dlatego też stosunkowo wąskie przestrzenie ekspozycyjne mają formę koncentryczną) kuratorce udało się stworzyć coś na wzór obszaru spójnego, w interesujący dla odbiorcy sposób prezentującego grupę eksponowanych na wystawie prac.

Wystawa Mit i Melancholia

Wystawa Mit i Melancholia

Tytułowe mit i melancholia, które w mają spinać klamrą tematyczną zaprezentowane dzieła, w moim odczuciu pozostają jedynie tytułem naprowadzającym odbiorcę na konkretny trop interpretacyjny – w pełni zgadzam się więc ze słowami Mateusza Bieczyńskiego, że […] tytułowy mit należy rozumieć […] jako wyraz niezdefiniowanej tęsknoty, a melancholię jako stan psychiczny będący impulsem do tworzenia, któremu nie musi towarzyszyć jasno sprecyzowany cel. Do projektu Ciesielska zaprosiła grupę trzydziestu artystów, których realizacje – w lepszy, bądź gorszy sposób – wyeksponowano na trzecim i czwartym piętrze Muzeum Współczesnego Wrocław.

 Artyści biorący udział w wystawie to przedstawiciele trzech niezwykle różniących się od siebie dekad – są tu więc przemieszane prace reprezentacji zarówno starszego, jak i młodszego pokolenia. Obok m.in. Łodzi Kaliskiej, Bogny Burskiej, Andrzeja Miastkowskiego, Jerzego Kosałki, Witosława Czerwonki, Ryszarda Grzyba czy Alicji Żebrowskiej zobaczymy także prace Wojciecha Bąkowskiego, Kamy Sokolnickiej, Marcelo Zammenhoffa czy Grupy Sędzia Główny. Zróżnicowanie to nie jest przypadkowe, umożliwia bowiem obserwację procesu transformacji myśli artystycznej i poruszanych zagadnień, a także sposobu patrzenia na medium artystycznego wyrazu, które – co ważne – zmienia się wraz z okresem, w którym dany artysta dorastał.

Andrzej Miastkowsski, Stabilizacja siatki krystalicznej

Andrzej Miastkowsski, Stabilizacja siatki krystalicznej

Wchodząc na pierwszą kondygnację ekspozycji napotykamy się na realizację Piękno (2009) Wojciecha Bąkowskiego. Praca ta jest statycznym, dokamerowym zapisem skupionym na nieruchomej twarzy artysty, który stanowi – jak pisze Michał Lasotadługi wideoklip, w którym monotonna partia gitary basowej i recytacja krótkiej zwrotki są podkładem nowych tekstów poetyckich. […]Treści jakie niesie ze sobą „Piękno” są zarówno olśniewające, jak mroczne i niebezpieczne: „To czego ci nie mówię a się domyślasz to jeszcze nic… Jest dużo gorzej. Ja poważnie to mówię…”Do realizacji tej należy jeszcze małe, wolnostojące pomieszczenie, w którym obejrzeć można Film Mówiony nr 4.

Niewątpliwie uwagę odbiorcy zwraca także umieszczona ponad głowami forma rzeźbiarska Marka Rogulskiego, która przypomina zwęgloną postać ludzką. Jest to rzeźba, której stylistyka w sposób bezpośredni nawiązuje do stworzonego w 1997 r. typu charakterystycznych dla Rogulskiego rzeźb zwanych maszynami śmierci. Warto podkreślić, że – posługując się słowami Krzysztofa Jureckiego –  są to niezwykle sugestywne i jedyne w swym wyrazie prace rzeźbiarskie mogące służyć jako urządzenia do zadawania cierpienia czy wywoływania u odbiorcy myśli o śmierci i konieczności transformacji świadomości.

Obojętnie nie można przejść także obok wydzielonej przestrzeni, która poświęcona jest humorystycznym pracom Jerzego Kosałki – artysty we Wrocławiu bardzo aktywnemu, jak zwykle grającemu z ustalonymi konwencjami i znaczeniami. Na wystawie Kosałka zaprezentował starannie wykonane makiety, które pomimo pozorów odzwierciedlania rzeczywistości, wcale rzeczywistymi nie były – a wręcz wprowadzały nowe jakości zarówno do topografii terenu, jak i faktów historycznych (m.in. Skok, z serii Najważniejsze wydarzenia świata w makietach, (2008), Niemcy już przyszli. Rekonstrukcja (2009).

Agata Michowska, Compex

Agata Michowska, Compex

Warto zwrócić także uwagę na grupę prac, które wyróżniają się poprzez  zastosowane w nich środki formalne, bądź ironizujący przekaz. Pierwszą z nich jest nawiązująca w formie i tytule do archetypicznego motywu Wilczycy kapitolińskiej realizacja rzeźbiarska Artura Malewskiego pt. Mityczna matka kultury śródziemnorskiej przetransponowana na współczesną typografię śmierci (2003), która reprezentuje charakterystyczny dla Malewskiego motyw hybrydy.  Zagadnienie to – jakże popularne w magicznej chwilami twórczości Malewskiego ukazuje jak ni to ludzkie ni to animalistyczne stwory lokują się poza granicą oddzielającą racjonalne od nieokiełznanego. Stanowią przyczynek do refleksji nad ambiwalentną więzią łączącą człowieka i zwierzę. Podobnie dzieje się z ulokowanym na drugim piętrze ekspozycji obiektem Likantrop (2005) reprezentującym jeden z ulubionych motywów Malewskiego – wilkołaka, który wbrew pozorom nie jest rzeźbą, a kostiumem używanym  przez artystę do działań typu performance.

Artur Malewski, Mityczna matka kultury środzimnomorskiej

Artur Malewski, Mityczna matka kultury środzimnomorskiej

Zdecydowanie inną w wymowie i charakterze – jest oscylująca na granicy kiczu instalacja Andrzeja Miastkowskiego pt. Stabilizacja siatki krystalicznej Ziemi. Andrzej Miastkowski, znany także jako Egon Fietke czy Kosmiczny Akrobata, uczestnik niezapomnianej Galerii Działań Maniakalnych czy formacji Wspólnota Leeeżeć zaprezentował charakterystyczną dla swojego prześmiesznego poczucia humoru instalację – z innego świata – której założeniem jest wspomaganie zakotwiczania nowych energii płynących na Ziemię i przebudowujących jej sieć. Stojąc pośrodku tej niezwykle barwnej instalacji ma się wrażenie jakby atmosferą i użytym przedmiotom, kolorystyce, nagromadzeniu i w końcu zawiłej wymowie nawiązywała do magicznych szamańskich praktyk lub malarstwa dzikiej ekspresji. Mnogość kontrastowych spięć barwnych, fluorescencyjnego światła, bliżej nieokreślonych elementów/tworów i przedziwnych dźwięków sprawiają, że większość odwiedzających ekspozycję zostaje pod silnym wrażeniem, które niewiele ma wspólnego z powagą czy wzniosłą, obszerną ideą instalacji.

Na kondygnacji tej odnajdziemy także m.in instalację site-specific Kamy Sokolnickiej (która pokazywana była na siódmej edycji festiwalu Survival), płótna Romana Lipskiego, Bartłomieja Otockiego, wielkie formaty Sławomira Marca czy czarno-białe fotografie Tomasza Mażewskiego.

Jadwiga Sawicka, Materia malarska

Jadwiga Sawicka, Materia malarska

Na ekspozycji nie zabrakło też prac przebrzmiałej już nieco Grupy Sędzia Główny, której Hommage a Natalia LL (2006) oraz Hommage a Zofia Kulik (2007) stanowić mają podkreślenie istotnej roli, jaką w  twórczości grupy odgrywa feminizm. Odnoszę jednak wrażenie, że obok fotografii tych odbiorca przechodzi obojętnie, zupełnie nie wzruszając się prezentowanymi nań przedstawieniami – bądź co bądź – będącymi już pewnym powieleniem artystycznych działań,  do których odbiorca już przywykł.

Oprócz szerokiej grupy prac stworzonych w formie tradycyjnej, po raz w MWW została zaprezentowana tak licznie grupa realizacji wideo. Na drugim piętrze ekspozycji – obok kliku instalacji – pokazane zostały zapisy takich artystów jak: Krzysztof Gruse, Witosław Czerwonka, Laura Pawela, Alicja Żebrowska, Bogna Burska, Grupa Klisza Werk, Agata Michowska, Cezary Bodzianowski i Marcelo Zammenhoff – warto więc przyjrzeć się kilku z nich.

Zanim jednak o wideo, chciałabym wspomnieć o niezwykle wrażeniowej instalacji Jadwigi Sawickiej pt. Materia malarska (2009), która należy do grupy charakterystycznych dla artystki działań zwanych instalacjami tekstowymi – formę ich Sawicka rozwija od późnych lat 90. W kontekście twórczości Sawickiej  Materia malarska nie jest zatem niczym nowym, jednakże wyeksponowana w wydzielonej przestrzeni instalacja prezentuje się wyśmienicie i poprzez działanie głównie kolorem bardzo mocno przykuwa uwagę.

Grzegorz Sztwiertnia, Zemsta 2011

Grzegorz Sztwiertnia, Zemsta 2011

O Materii malarskiej Agnieszka Szewczyk pisała: Sawicka swoją instalacją „Materia malarska” obnaża konwencjonalność i mechaniczność mówienia, pisania i oglądania malarstwa. Abstrakcyjnemu bytowi, jakim jest materia malarska, nadała realny wymiar i byt. Owa „MM” znana z tysięcy tekstów o malarstwie, wyposażona przez artystkę w epitety „dojrzała, zmysłowa, nasycona”, „podatna, mięsista, gruba”, nabrała kształtu, materialności, jest obfita, cielesna i mruga do nas trochę wabiąco, a trochę złowieszczo – przez co potęgowana jest ekspresja oddziaływania. Warto też zwrócić uwagę na żartobliwy obiekt Piotra Szmitke pt. Najmniejszy posąg Jezusa powstał również w Polsce (2011), a także instalację Grzegorza Sztwiertni Zemsta/Revenge (2011).

Wracając jednak do prac z grupy wideo, to szczególnie humorystyczną realizacją jest Ukraiński nawigator (2009-2011) Marcelo Zamenhofa – gromadzącą i zatrzymującą przy sobie chyba największą grupę odbiorców – szczególnie młodszego pokolenia. Jest to nad wyraz ironizujący, dynamiczny zapis traktujący z dystansem figurę superbohatera, który odkrywa nam wyróżniające Zammenhoffa absurdalne poczucie humoru oscylujące pomiędzy zabawą i kpiną w atmosferze ludyczności typowo łódzkiej.

Laura Pawela, Untitled

Laura Pawela, Untitled

Jak pisze Miłosz Słota: Jego działalność jest także ironiczna, dowcipna, wulgarna, żenująca i błyskotliwa zarazem. Jest ambiwalentna, często operuje przejaskrawionymi kontrastami, zaskakuje płynnym przenikaniem się dosłowności i niejasności. Jest autoironiczna. Źródeł tego szczególnego charakteru twórczości należy szukać w tradycji neodadaistycznej, między innymi w działalności Łodzi Kaliskiej i Kultury Zrzuty. A jeśli mowa o Łodzi Kaliskiej, to prace tejże grupy z cyklu Niech sczezną mężczyźni (2008) również możemy oglądać na omawianej wystawie. Podobnie dowcipną i chwilami absurdalną realizacją jest wideo pt. Świadome zgody (2009) Cezarego Bodzianowskiego

Uwagę zwraca także niezwykle oszczędne w środkach, czyste i niezwykle estetyczne wideo pt. Complex (2007) autorstwa Agaty Michowskiej oraz trójkanałowa projekcja Laury Paweli pt. Untitled Friedrich (2008), która w bezpośredni sposób nawiązuje do romantycznych, panteistycznych płócien C. D. Friedricha.

Jak widać eksponowane na wrocławskiej wystawie prace są niezwykle różnorodne i jedynie pośrednio nawiązują do dość ogólnego jej tytułu, co nie oznacza jednak, że dobór eksponatów nie jest trafny. Uważam, że każda z zaprezentowanych realizacji niesie w sobie coś z mitycznych i melancholijnych wartości, które jednak mogą być interpretowane na wiele sposobów – niekoniecznie oczywistych i dosłownych. Zauważalna jest tu także jedna prawda uniwersalna, która niezależnie od tematyki wystawy jest niezmiennie aktualnarealizacje artystyczne są przede wszystkim głosem twórcy w otaczającej go przestrzeni, w dyskusji na temat realiów, bezsilności czy kondycji jednostki we współczesnym świecie.

Mam nadzieję, że wystawa Mit i melancholia rozpocznie wielki pochód ciekawych, dużych i dobrze przygotowanych wystaw, których zarówno w tym miejscu, jak i w samym Wrocławiu – bądź, co bądź Europejskiej Stolicy Kultury – bardzo brakuje.

 Autor: Kama Wróbel  (wyróżnienie w konkursie „RYNEK SZTUKI W MOIM MIEŚCIE”)


 

 

szukaj wpisów które mogą Cię jeszcze zainteresować:

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Magazyn

Magazyn

Czytaj najnowszy numer Magazynu RiSZ online.

Kup magazyn Zobacz inne nasze publikacje

Zapisz się do naszego newslettera

Zapisując się na newsletter zgadzasz się z regulaminem portalu rynekisztuka.pl Administratorem danych osobowych jest Media&Work Agencja Komunikacji Medialnej (ul. Buforowa 4e, p. 1, p-2-5, 52-131 Wrocław). Podanie danych jest dobrowolne. Zgoda na otrzymywanie informacji handlowych może zostać wycofana w każdym czasie. Więcej informacji na temat danych osobowych znajduje się w Polityce prywatności.