szukaj w portalu Rynek i Sztuka MENU:

PRACA KONKURSOWA: Wystawa Sny o potędze

30.04.2012

Magazyn

W listopadzie i grudniu w Centrum Kultury Zamek w Poznaniu można było oglądać wystawę „Sny o potędze. Dreams on power.” Towarzyszył jej też szereg innych wydarzeń (takich jak wykłady), który miał przybliżyć historię tego miejsca. Do założeń ekspozycji miało należeć m. in. pokazanie historii obiektu, w którym ją prezentowano. Miał to być swego rodzaju hołd dla Zamku Cesarskiego.

Nie jest to jednak typowa wystawa ukazująca historię danego obiektu. Kurator wystawy, Agata Rogoś, wspomniała, że przeszło połowa prac została stworzona specjalnie na tę ekspozycję. Artyści musieli zapoznać się nie tylko z historią Zamku jako całości, ale też poszczególnych sal.  Jak wiadomo, ta opowieść łączy w sobie wątki niemiecko – polskie, mówi o wielkiej historii ujętej w lokalny kontekst. Na ekspozycję zaproszono twórców takich jak: Mirosław Bałka, Stefaan Dheedene, Nina Fischer & Maroan El Sani, Šejla Kamerić, Susanne Kriemann, David Maljković, Oliver Ressler, Fabian Seiz, Sebastian Stumpf oraz Johan Thurfjell. Wystawa miała na celu pokazanie historii Centrum Kultury Zamek w kontekście sztuki najnowszej. Poruszone zostały m.in. wątki komunistycznej Polski (takie jak cenzura czy protesty w Stoczni Gdańskiej), współczesny problem globalizacji, demokracji i władzy rozmaitych korporacji nad społeczeństwem.. Celem ekspozycji było pokazanie wielowymiarowości możliwości interpretacji różnych wydarzeń. Zaproszeni artyści byli zmuszeni do badania przekazów związanych z Zamkiem Cesarskim, studiowania jego historii. Ponadto, musieli się zaintersować relacjami polsko – niemieckimi i przedstawić swoje ich rozumienie.

Tę wystawę charakteryzował nietypowy sposób narracji. Mamy tu do czynienia z trzema wyróżnionymi częściami – porażką, niespełnieniem oraz nieuniknionością. Te trzy słowa doskonale wpisują się w opisaną wcześniej po krótce historią miejsca. Jednak w słowie „niespełnienie” czai się pewna niedokończność. To właśnie owe sny, których napięcie prześladuje Zamek Cesarski po dzień dzisiejszy. Jednak nie były to sny ludzi, którzy teraz w mieszkają w jego okolicach. Były to sny obcego, który wiązał spore nadzieje z tąp placówką. Widzimy tu zatem historię w pewnym sensie niezakończoną dla „marzycieli”. Punktem, który jednak okazał się ostatecznym końcem okazała się porażka.

Poszczególne miejsca w Zamku, ich historia były komentowane przez prezentowane prace. Ponadto, nie są to rzeczy, które mówią bezpośrednio o historii (same nie są historyczne). Widz, przechadzając się po wnętrzach budynku nie ogląda kolekcji broni, starych dokumentów czy ilustracji z architekturą w roli głównej. Odbiorca ma tu do czynienia ze sztuką współczesną. Obiekty dyskutują z historią i architekturą miejsca, reinterpretując ją na nowo. I tak np. znamienna wydaje się być praca Mirosława Bałki umieszczona w sali, która była zaprojektowana z myślą o pełnieniu funkcji gabinetu Hitlera. Do pomieszczenia wchodzi się przez szafę. Kiedy już się w nim znajdziemy, jedynym przedmiotem, który znajduje się w nim jest wielki fotel. Gdy ktoś na nim usiądzie, z głośników wydobywają się odgłosy bliskie ludzkiej fizjonomii. Jest to groteskowa degradacja pojęcia wielkiej władzy. Innym interesującym obiektem jest interaktywna praca: „Jak wychować władcę.” autorstwa Piotra Wyrzykowskiego. Uczestnik wystawy mógł manipulować stronami z książki o tej tytule, przy wykorzystaniu techniki 3D (widząc obraz z różnych pespektyw). Innym ciekawym eksponatem wydaje się być „Bez tytułu” Anity Witkowskiej. Odwiedzający wystawę zostaje zmuszony do przejścia po książkach, co staje się doskonałym komentarzem do komunistycznej cenzury literackiej oraz ograniczania wolności słowa w tamtych czasach.

Ekspozycja może być interpretowana w kontekście muzeum krytycznego, o którym mówi Piotr Piotrowski. Taki sposób wystawiennictwa ma na celu nie ukazywanie „czystej” historii sztuki, lecz traktowanie jej w różnych kontekstach. W tej sytuacji odbiorca nie jest bierny. Traktuje się go jako jednostkę intelektualną, zdolną do krytycznej analizy tego, co widzi. Pokazywane obiekty powinny być same wobec siebie polemiczne. Piotrowski uważa również, iż muzeum nie powinno być cmentarzyskiem przeszłości, lecz tworzy się je dla przyszłości, lecz nie tylko. Istnieje tu i teraz, służąc współczesnym, prowadząc w kierunku rozwoju. Te postulaty wydaje się idealnie spełniać opisywana wystawa. „Pęd ku przyszłości” wydaje się być niczym innym jak właśnie pokazywaniem historyzmu w coraz to nowszych odsłonach, pasujących do czasów, w których go prezentujemy. Poza tym, Piotrowski wspomina też o tym, iż muzeum powinno być aktywne w przestrzeni publicznej, służyć demokratyzacji i rozwojowi. Wydawać się może, iż te postulaty również spełniają „Sny o potędze”. Seria wykładów, która jej towarzyszyła oraz treści zawarte już w samej ekspozycji zdają się być tego potwierdzeniem.

Bardzo interesującym wydaje się być, iż wystawa „rozmawia” z instytucją – raz ją wyśmiewając, innym razem karcąc czy też nobilitując. „Rozmawia też z historią Polski i Niemiec. Zamek staje się tu areną do dyskusji o relacjach sąsiednich krajów, tak burzliwych i różnych na przełomie dziejów.

Wystawę można rozumieć również przez podejście literaturoznawcze. Zmienia się percepcja odbioru obiektów w zależności od specyfikacji muzeum. W tym wypadku, budynek ma rozległą historię, z którą można zrobić wiele rzeczy,można ją traktować na wiele sposobów.

Tytuł wystawy doskonale koresponduje ze specyfiką miejsca, w jakim się odbywała. Zamek, pierwotnie projektowany z myślą o niemieckim cesarzu i królu Prus, Wilhelmie II. Budowla miała być swoistą reprezentacją wielkości i wspaniałości Świętego Cesarstwa Narodu Niemieckiego. Ta nowa siedziba cesarza miała pełnić funkcję ostatecznego potwierdzenia włączenia Wielkopolski do Rzeszy. W późniejszych latach chciano zagospodarować ten obiekt na jedną z siedzib dyktatora Trzeciej Rzeczy oraz jego reprezentanta – Artura Greisera. Opowieść o tym miejscu jest obarczona sporym jarzmem. W trakcie wędrówki po zamkowych komnatach co chwilę można napotkać na dyskretne symbole potęgi takie jak liście dębu. Poza tym liczne reliefy ukazują rozmaite wydarzenia historyczne, przedstawiające Niemcy jako imperium, które posiada władzę nad Polską. Każdy element, łącznie z portretami władców przypominał kiedyś o tym kto rządzi na tych terenach.

Przechadzając się po wystawie, widz może natrafić na bardzo interesujące treści, zastanowić się nad pojęciem władzy. Raz jest prezentowana w żartobliwej konwencji, mającej na celu ośmieszenie problemu, zminimalizowanie go. Innym razem, odbiorca staje oko w oko z potęgą jaką daje to pojęcie. W tym wypadku bardziej przeraża, niż bawi. Zadziwiająca wydaje się być ta swoista gra z tak szeroko rozpowszechnionym w zachodnim świecie pojęciem.

Wystawa wpisuje się doskonale w najnowsze trendy w muzealnictwie. Polski obserwator może być zdziwiony podejściem, jakie jest przez nią prezentowane. Przywykliśmy do wystaw mówiących o historii bezpośrednio. Każdy element wydaje się być dokładnie przemyślany – jego miejsce, treści jakie ze sobą niesie idealnie współgrają. Pokazuje instytucję w zupełnie nowym świetle. Wybrany sposób narracji okazuje się bardzo trafny. Zwiedzający może zwiedzić sale Zamku, zastanowić się jak wyglądały kiedyś, jakie zdarzenia się w nich rozgrywały. Na przykładzie tej wystawy, można się przekonać jak doskonałym narzędziem do odbioru różnych wydarzeń oraz zjawisk społecznych może być sztuka współczesna. Ciekawym elementem wydaje się również być włączenie interaktywności i wachlarza nowych mediów do korespondencji z treściami, które mogą niektórym wydawać się już nieaktualne.

Jedyną wadą wydaje się to, iż do dobrego odbioru widz musi się dosyć dokładnie przygotować. Ludzie, którzy nie znają opowieści o Zamku są zamknięci na dosyć powierzchowny sposób interpretacji, wtedy elementy mogą wydać się dosyć przypadkowe, a wybory niezrozumiałe. Jednak i na to pracownicy Zamku się przygotowali, włączając w program treści edukujące. Sama instytucja poza tą wystawą miewa mnóstwo propozycji na poznawanie historii tego miejsca (np. osławiona „Noc na Zamku”). „Sny o potędze. Dreams of power.” to kolejny krok naprzód jeśli chodzi o sposób prezentowania historii, jakie proponuje nam Zamek. Historii niezrealizowanych snów o potędze, które swego czasu wydawały się niesamowicie realne.

Autor: Sylwia Zabłocka (I miejsce w konkursie „RYNEK SZTUKI W MOIM MIEŚCIE”)


szukaj wpisów które mogą Cię jeszcze zainteresować:

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Magazyn

Magazyn

Nowość - Magazyn portalu RynekiSztuka.pl

Pobierz Magazyn Pobierz Raport 2017
MENU: