szukaj w portalu Rynek i Sztuka MENU:

Ograniczyć czas upominania się o skradzione dzieła?

31.03.2015

Świat: wydarzenia

Od zakończenia II wojny światowej minie w tym roku 70 lat. To dość dużo czasu, aby upomnieć się o skradzione przez Nazistów dzieła sztuki, udowodnić to i je odzyskać. Zwłaszcza, że współczesne rządy byłych państw Osi jak Niemcy czy Austria chcą współpracować. Czy jednak możliwość o upominanie się o dzieła może trwać w nieskończoność?

Dyrektor Muzeum Albertina Klaus Albrecht Schröder w Wiedniu oficjalnie zaapelował, aby ustalić limit czasowy do składania roszczeń w sprawie dzieł należących obecnie do państwowych kolekcji mogących pochodzić z nazistowskich kradzieży. „Międzynarodowa społeczność powinna określić ramę czasową do 20 czy 30 lat od teraz” – mówi. „Jeżeli nie uda nam się tego określić teraz, to znaczy, do 100 lat po II wojnie światowej, to niby dlaczego nie można byłoby się upominać o odszkodowania za zbrodnie popełnione w trakcie I wojny światowej albo jeszcze wcześniej?”

Według Schrödera muzea i galerie państwowe w sposób rozsądny podejmują działania, aby oddać dzieła sztuki tym, którzy o nie się upominają. Warto tutaj dodać, że Austria podpisała tzw. Regulacje waszyngtońskie 3 grudnia 1998 roku w sprawie dzieł sztuki skradzionych przez Nazistów (ang. Washington Conference Principles on Nazi-Confiscated Art), ogłoszonych w trakcie konferencji odnośnie majątków i dóbr trwałych w czasach Holocaustu. Miało to być nie tylko swego rodzaju zalecenie, które przyczyniłoby się do stworzenia odpowiednich procedur, gdy powstanie roszczenie, ale też i samo zachęcenie do składania roszczeń, a tym samym pomoc rodzinom ofiar.

Austria może być dla innych przykładem, ponieważ do tej pory zwrócono ponad 50 tys. dzieł, które po wojnie były w posiadaniu państwowych kolekcji. I tak jak oddanie ich prawowitym właścicielom i rekompensaty są koniecznością, tak z drugiej strony koniecznością jest zaakceptowanie tej trudnej części historii, pogodzenie się z nią i zamknięcie rozdziału. Tym bardziej, że niektórzy ze składaniem próśb o zwrócenie dzieł zwlekają do ostatniej chwili.

Od apelu Klausa Albrechta Schrödera odwołuje się społeczność austriackich Żydów. Danielle Spera – dyrektor Muzeum Żydów w Wiedniu – uważa, że ograniczenia czasowe nie rozwiążą żadnych problemów, zresztą 20-30 lat to okres zbyt krótki, aby przeprowadzić niezbędne badania. Najważniejsze co należałoby zrobić, to zastanowić się, jak przyspieszyć rozpoznawanie proweniencji. Z tą opinią zgadza się również Oskar Deutsch – prezes Organizacji Żydowskiej w Wiedniu, mówiąc: „Dochodzenie do proweniencji dzieł sztuki jest w pewnym sensie rekonstrukcją historii rodziny, której życie zostało złamane przez Holocaust i to ostoja pamięci. Z tego powodu, dlaczego rodziny ofiar nie mają mieć prawa się o nie upominać?”

Zresztą nie chodzi w tym konflikcie tylko o kwestie moralne, chodzi też o kwestię finansową. Muzea muszą płacić za posiadanie dzieł, które są udokumentowane jako skradzione przez reżim nazistowski. Dla przykładu – Portret Wally Neuzil Egona Schielego z 1912 roku Muzeum Leopoldów we Wiedniu kosztuje 19 mln dolarów…

Niektóre instytucje kultury w Austrii odmówiły komentarza do wypowiedzi Schrödera, inne zaś – jak Muzeum Leopoldów – twierdzą, że z tej sytuacji musi być zadowalające obie strony wyjście, dlatego starają się póki co realizować postulaty Regulacji waszyngtońskich i nie zamierzają stosować się do ograniczeń czasowych w tej delikatnej materii.

 

Fot. Egon Schiele, Portret of Wally Neuzil, 1912, źródło: Muzeum Leopoldów w Wiedniu.

Portal Rynek i Sztuka

portal_rs_adres_www_wb

szukaj wpisów które mogą Cię jeszcze zainteresować:

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Magazyn

Magazyn

Nowość - Magazyn portalu RynekiSztuka.pl

Pobierz Magazyn Pobierz Raport 2017
MENU: