szukaj w portalu Rynek i Sztuka MENU

„Wrocławska Europa” w Muzeum Narodowym we Wrocławiu – wywiad z kuratorem wystawy, Ewą Houszką

28.09.2016

Aktualności, Wystawy, Wystawy: Polska, Wywiady

Ponad sto obrazów i przedmiotów rzemiosła artystycznego pochodzących zarówno z instytucji kościelnych, jak też z polskich i zagranicznych muzeów można oglądać obecnie na otwartej 20 września w Muzeum Narodowym we Wrocławiu wystawie pt. „Wrocławska Europa”. Jej ogólny koncept, kurator, Ewa Houszka, opisała słowami: „Ekspozycja jest pokazem sztuki pierwszej połowy XVII wieku na Śląsku tworzonej i na Śląsk importowanej, przy czym to drugie nie jest bez znaczenia, ponieważ w dużym stopniu zaświadcza o estetycznych ambicjach tutejszego społeczeństwa”. Jednakże to wydarzenie składa się nie tylko na prezentację interesujących, różnorodnych w swojej formie, obiektów, ale również stanowi świadectwo licznych, zrealizowanych projektów konserwatorskich. O tejże szeroko zakrojonej, renowacyjnej inicjatywie dyrektor Muzeum Narodowego, Piotr Oszczanowski wypowiedział się w ten sposób: „Wiele z tych zabytków po naszej wystawie wróci na stałe miejsca i będzie zaświadczać o własnej wartości, którą to odzyskały właśnie dzięki temu przedsięwzięciu.” O idei ekspozycji, jej głównych bohaterach, a także kulturalnym obrazie XVII-wiecznego Śląska, rozmawiamy z kuratorem wystawy, a zarazem, zgodnie ze słowami Piotra Oszczanowskiego, „duszą i mózgiem tego niezwykłego projektu”, Ewą Houszką.

W jaki sposób narodziła się idea zorganizowania wystawy o tej tematyce?

Ewa Houszka: Pomysł zorganizowania wystawy, autorstwa dyrektora Muzeum Narodowego, Piotra Oszczanowskiego, narodził się wiele lat temu. Został przyjęty przez zespół badawczy, który wspólnie doszedł do porozumienia na temat charakteru ekspozycji. Od tego czasu, kiedy podróżowaliśmy po całej Polsce w celu gromadzenia materiału, pomysł na wystawę rozrastał się i ulegał wielu modyfikacjom. Najprzyjemniejszym etapem naszej pracy było odnajdywanie pewnych szczegółów na obrazach, które nierzadko pozwalały na przeformułowanie koncepcji ekspozycji. Taka sytuacja miała miejsce na przykład w przypadku obrazu z Grodziska Wielkopolskiego, który został przemalowany w XIX wieku i sygnowany nazwiskiem konserwatora. Całemu zespołowi badawczemu towarzyszyły wielkie obawy, że oryginalna sygnatura autora pracy, Bartłomieja Strobla, mogła zostać zakryta podpisem konserwatora. Jednakże po renowacji pracy okazało się, że szczęśliwie nadal jest ona widoczna na obrazie. Inna tego typu sytuacja dotyczy dzieła z Łoziny, na którym odkryliśmy koronę władysławowską. Pomimo zmian, jakie zaszły w pierwotnej koncepcji pomysłu, ostatecznie zrealizowany projekt bardzo cieszy zarówno zespół pracujący nad ekspozycją, jak i samego pomysłodawcę.

Głównymi postaciami wystawy są śląski malarz Bartłomiej Strobel oraz mecenas i ofiarodawca Karol Ferdynand Waza. Co łączy ze sobą te dwie postacie?

EH: Rzeczywiście, na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że związek pomiędzy tymi postaciami jest bardzo wątły albo nawet wydumany, a jednak wystawa udowadnia, że musiał on zaistnieć. Ogniwem łączącym, z jednej strony luterańskie środowisko Strobla, a z drugiej ultrakatolickie i dość ortodoksyjne Karola Ferdynanda Wazy, jest obraz „Uczta u Heroda i ścięcie Jana Chrzciciela”, znajdujący się w Muzeum Prado w Madrycie. W obrębie tego dzieła autorstwa Bartłomieja Strobla zaobserwować można herby katolickiego dziekana katedry wrocławskiej Nikolausa von Troilo. Bez wątpienia nie może być to przypadek. Tym większa jest tajemnica tego obrazu, że nie wiemy, kto był jego zleceniodawcą. Gdyby, według teorii dr hab. Jacka Tylickiego, był nim król, na dziele tego formatu z pewnością zostałoby to zasygnalizowane.

Jakie znaczenie miał Pani zdaniem mecenat Karola Ferdynanda Wazy dla ówczesnego kulturalnego obrazu Śląska XVII wieku?

EH: Karol Ferdynand ze względu na swoje pochodzenie, dzięki któremu posiadał on mnóstwo światłych i wpływowych antenatów, oraz kolekcjonerskie tradycje rodziny Wazów, skorzystał ze swoich dużych możliwości zaszczepienia na Śląsku „europejskości”. Myślę, że dzięki swojej działalności wprowadził on pewien inny wymiar do sztuki śląskiej.

Jak Pani zdaniem wyglądało życie kulturalne XVII-wiecznego Śląska?

EH: Z pewnością w środowisku humanistów, w którym obracał się Strobel, a do którego należał chociażby Martin Opitz, odbywały się, wzorowane na renesansowych, spotkania towarzyskie. Podczas nich dyskutowano, czytano sobie wzajemnie poezję. Jednak XVII wiek to okres, kiedy dochodziło już do jawnej rywalizacji pomiędzy protestantyzmem i katolicyzmem, co objawiało się także w życiu kulturalnym. Był taki moment, że w czasach szalejącej kontrreformacji uroda jezuickich przedstawień teatralnych przyciągała do siebie protestantów. Zakon jezuitów był, jak wiadomo, awangardą kontrreformacji, w związku z czym nie należałoby się tego spodziewać po protestantach. Mam jednak wrażenie, że dziś chyba nie do końca wiemy, jak wówczas, zupełnie inaczej niż współcześnie, traktowano konfesję i wynikające z niej konsekwencje. W czasach konfliktów wyznaniowych właśnie postawa wobec religii warunkowała także podejście do kultury. Faktem pozostaje jednak, że dla Śląska jedną z ważniejszych postaci, związanych z życiem kulturalnym, był Karol Ferdynand Waza, między innymi mecenas i sponsor najwybitniejszego ówczesnego muzyka, Marcina Mielczewskiego.

Powracając do Strobla zastanawiam się, co Pani zdaniem wyróżnia go na tle innych ówczesnych malarzy?

EH: Patrząc na całe tło europejskie nie należy przeceniać dokonań Strobla. Jednak faktem jest, że wyróżniała go szczególna erudycja i intelektualizm przedstawień, który prowadzi nierzadko do dużych komplikacji. Przykład może stanowić „Uczta u Heroda i ścięcie Jana Chrzciciela”, gdzie prawda pozostaje ukryta i tak naprawdę chyba nie do końca chodzi o to, by ją odkryć. Innym przykładem niejednoznacznego dzieła jest, wypożyczony z Muzeum Narodowego w Warszawie, obraz „Daniel i król Cyrus przed posągiem Baala”, w którym kryje się mnóstwo treści i przeróżne aluzje. Mogą one być odczytywane na rozmaite sposoby. Wśród całej treści, jaką niesie ze sobą ten mały obraz, można doszukać się nawet aluzji do Władysława IV i jego planowanego małżeństwa z arcyksiężniczką habsburską. Te intelektualne rebusy, które można zaobserwować w licznych dziełach Strobla, są jednym z najbardziej fascynujących elementów jego twórczości.

Które spośród wszystkich dzieł zgromadzonych na wystawie uznaje Pani za najbardziej szczególne?

EH: Co prawda niezwykle istotne są obrazy i rysunki treści alegorycznej autorstwa Bartłomieja Strobla, jednak chciałabym wskazać na portret Martina Opitza tego artysty jako na najbardziej wyjątkowe dla mnie dzieło tej wystawy. Istnieje wiele powodów, dla których pragnę wyróżnić to dzieło. Nie wynika to tylko z mojego zamiłowania do poezji Opitza czy też z faktu, że jest to dobry portret. Na uwagę praca ta zasługuje przede wszystkim, dlatego że Strobel zrezygnował w niej ze swojej dotychczasowej praktyki naturalizmu w rysach twarzy i, przedkładając intelektualne walory Opitza ponad jego wygląd, zastosował idealizację postaci. W rzeczywistości poeta był bardzo brzydki i niskiego wzrostu, jednak Strobel akcentując erudycję przyjaciela, użył jedynego środka, który był mu jako malarzowi dostępny, czyli idealizacji.

Bardzo dziękuję za rozmowę

Fot. (góra) Relacja z otwarcia wystawy „Wrocławska Europa” w Muzeum Narodowym we Wrocławiu, źródło: materiały organizatora

Katarzyna Zahorska 

Rynekisztuka.pl

portal_rs_adres_www_wb

szukaj wpisów które mogą Cię jeszcze zainteresować:

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Magazyn

Magazyn

Nowość - Magazyn portalu RynekiSztuka.pl

Pobierz Magazyn Pobierz Raport 2017