szukaj w portalu Rynek i Sztuka MENU
KURSY ONLINE DUŻY

Czy dzieła NFT podbiją rynek sztuki?

21.04.2021

Na deser

Od kiedy dom aukcyjny Christie’s sprzedał za 69 milionów dolarów cyfrowy kolaż artysty znanego pod pseudonimem Beeple, światowe media zwróciły uwagę na fenomen sztuki NFT. Czym właściwie są niezamienialne tokeny i czy jesteśmy gotowi na rewolucję jaką ze sobą przynoszą?

Dla wielu osób dzieła NFT są osobliwym zjawiskiem, a płacenie milionów dolarów za cyfrowy obraz wydaje się niedorzeczne. Jednak okazuje się, że inwestycja w wirtualną sztukę może zrewolucjonizować cały rynek. NFT, czyli non-fungible token”, oznacza, że zakup jednostki danych jest unikatowy i może nadawać się do stworzenia wirtualnej kolekcji. Jego kopiowanie jest niemożliwe ze względu na specyfikę samego NFT (niezamienialny token). Nie oznacza to, że zdjęcia, czy reprodukcje prac nie będą udostępniane w Internecie. Niemożliwe jest jednak stworzenie drugiej takiej samej pracy.

Podobnie wygląda sytuacja z obrazami w tradycyjnej „formie materialnej”. Kiedy wchodzimy w posiadanie dzieła sztuki, możemy myśleć o jego sprzedaży w przyszłości, jednak nie możemy stworzyć jego duplikatu, który przedstawimy jako oryginał. Wraz rozwojem wirtualnego rynku, taka inwestycja wydaje się przyszłościowa bo gwarantuje, że cyfrowa sztuka może posiadać walor kolekcjonerski.

Po co nam NFT?

Czy wirtualnej sztuki można dotknąć albo udekorować nią wnętrze domu? Okazuje się, że tak. Artysta Mike Winkelmann, znany jako Beeple, wysyła cyfrowe prace także w formie materialnej, a do paczki dołącza m.in. ampułkę ze swoimi włosami. Po rozpakowaniu przesyłki, oczom kolekcjonera ukazuje się grafika w formie 3D, umieszczona w przezroczystym opakowaniu, przypominającym ramkę na zdjęcia, które można postawić w domu i obcować z (na pozór) wirtualną sztuką na co dzień. Do każdego obiektu dołączony jest certyfikat poświadczający jego autentyczność oraz kod QR, dzięki któremu możliwe jest wchodzenie w interakcję z dziełem.

Oczywiście taka sztuka nie jest dla każdego i nawet osoby otwarte na nowości mogą nie zrozumieć jej fenomenu, czy specyficznej estetyki, często przypominającej gry komputerowe. Niezamienialne tokeny na pewno odbiegają od naszych wyobrażeń na temat „prawdziwej sztuki”, jednak zdecydowanie zasługują na uwagę.

Po pierwsze, idealnie oddają ducha naszych czasów. Nie bez powodu NFT zyskały ogromną popularność w trakcie pandemii – świat zewnętrzny pozornie się zatrzymał, jednak bardzo wiele dziedzin funkcjonuje teraz online. Wirtualne aukcje, wystawy czy spotkania stają się naszą codziennością. Nowa rzeczywistość wymaga nowej formy wyrazu. Po drugie, niewymienialne tokeny mogą być alternatywą dla tradycyjnych sposobów inwestowania.

Czym właściwie jest „non-fungible token”?

Dzieła NFT można porównać do cyfrowego odpowiednika materialnych dzieł sztuki. Mimo że powstało tysiące reprodukcji kultowych obrazów, oryginał wykazuje się specyficznymi cechami, których nie da się umieścić w kopii (chyba, że mamy do czynienia z geniuszami fałszerstw, jak Beltracchi), podobnie sytuacja wygląda z niezamienialnymi tokenami. Wirtualne obiekty są tak skonstruowane, że nie da się ich duplikować, a specjalne zabezpieczenia i certyfikaty są gwarancją, by zakupione przez nas dzieło było tym jedynym. Nawet jeśli w Internecie będzie krążyć tysiące kopii, tylko jedna praca jest oryginałem.

Jak to rozpoznać? Właśnie ten aspekt stoi za skrótem NFT – niewymienialny token funkcjonuje w oparciu o łańcuch bloków (ang. blockchain), w którym znajduje się cyfrowy zapis transakcji. Jeśli kupimy wirtualne dzieło, zakup jest zarejestrowany, a my przypisani do niego poprzez unikalny kod, który otrzymujemy. 

Niestety, dzieła NFT to także wiele prac bardzo niskiej jakości, dlatego warto wiedzieć, gdzie ich szukać.

Oczywiście, taka forma inwestowania może wzbudzać podobne emocje jak kryptowaluty. Nie ma jednak wątpliwości, że wirtualny rynek z każdym dniem nabiera coraz większego rozpędu. Nawet jeśli niezamienialne tokeny będą żyły tylko w świecie online, to z pewnością dostaną się do zbiorowej świadomości. Prosty przykład – większość ludzi nigdy nie widziała „Mony Lisy” na żywo, jednak niemal każdy potrafi przywołać ten obraz w swojej wyobraźni.

Warto też zwrócić uwagę na sposób w jaki Internet zrewolucjonizował rynek muzyczny. Jeszcze nie tak dawno temu, aby posłuchać ulubionej piosenki, trzeba było kupić płytę czy pójść na koncert. W tym momencie dostęp do muzyki online jest niemal nieograniczony.

Czy NFT są nadchodzącą rewolucją na rynku? Być może staną się artystycznym odpowiednikiem naszych przesiąkniętych technologią czasów.

„Salvator Mundi” Leonarda w formie NFT

Mohammed bin Salman – książę koronny Arabii Saudyjskiej – w 2016 roku zakupił obraz „Salvator Mundi” za rekordową kwotę 450 milionów dolarów. Mimo że była to najgłośniejsza licytacja w historii sztuki, wielu znawców nie miało pewności co do autorstwa tego dzieła. Sądzono, że obraz mógł być namalowany przez uczniów Leonarda da Vinci. Najbardziej poszkodowana była jednak amerykańska rodzina z Louisiany – nieświadomi wartości dzieła, pozbyli się go za mniej niż 1000 dolarów. Różnica w cenie jest kolosalna, a poprzedni właściciele poczuli się oszukani, ponieważ nie dostali ani grosza z rekordowej sprzedaży. Na pomoc przyszedł Ben Lewis – historyk sztuki i twórca niezamienialnego tokenu, na którym „Zbawiciel” Leonarda trzyma w dłoni plik banknotów. Wirtualne dzieło zatytułowane „Salvator Metaversi” zostało wycenione na 450 milionów dolarów w kryptowalucie „ether”. Oczywiście autor był świadomy tego, że takiej ceny nigdy nie osiągnie, jednak chciał zwrócić uwagę świata na niesprawiedliwości rynku aukcyjnego. Zadeklarował, że wszystkimi zyskami podzieli się z poszkodowanymi pierwotnymi właścicielami obrazu.

Sprzedaże NFT tym różnią się od tradycyjnych aukcji, że twórca przy każdej odsprzedaży dzieła przez kolekcjonerów ma możliwość otrzymania procentu z transakcji. Jeśli praca jest sprzedawana co kilka lat za większą sumę, za każdym razem otrzymuje część zysków i przez całe życie może zarabiać na swoich dziełach.

Beeple na pierwszej aukcji NFT w Christie’s

Mike Winkelmann kilka miesięcy temu zyskał sławę jako pierwszy artysta, z którym dom aukcyjny współpracował przy sprzedaży dzieł w formie NFT. Twórca znany pod pseudonimem Beeple odniósł ogromny sukces. Niecały rok temu, sprzedawał swoje prace za maksymalną wartość 100 dolarów. Wszystko zmieniło się w grudniu 2020, kiedy jego wirtualne dzieła osiągnęły wartość 3,5 miliona dolarów.

Sytuacja zwróciła uwagę domu aukcyjnego Christie’s – w marcu zorganizowano pierwszą tradycyjną aukcję dla sztuki NFT. Dzieło Winkelmanna sprzedano za 69 milionów dolarów, co czyni wirtualnego twórcę jednym z najdrożej wycenianych żyjących artystów naszych czasów. Jak odniósł tak porażający sukces w tak krótkim czasie? Beeple od czternastu lat codziennie tworzył jeden cyfrowy obrazek, dzięki czemu obecnie ma kilkumilionowe grono fanów. Dzieło zatytułowane „Everydays: The First 5000 Days” było tym przełomowym, docenionym przez Christie’s i sprzedanym za rekordową kwotę. Beeple wykreował kolaż złożony z pięciu tysięcy wirtualnych dzieł, a jego historyczną wartość rozpoznała specjalistka sztuki współczesnej pracująca dla Christie’s – Noah Davis. Być może jego styl idealnie oddaje nastrój naszych czasów – postacie z bajek jak Pikachu, karykaturalni politycy, gwiazdy muzyki pop – wszystko to zebrane w przypominający piksele kolaż.

Szkody dla klimatu

Zdecydowanym minusem sztuki NFT jest jej negatywny wpływ na klimat. Jak to możliwe, skoro wszystko dzieje się w przestrzeni wirtualnej? Niestety – technologia blockchain jest związana ze zwiększoną emisją dwutlenku węgla. Cyfrowe transakcje wymagają wielu zaawansowanych obliczeń matematycznych, a sam bitcoin potrzebuje więcej energii elektrycznej niż kilka europejskich krajów razem wziętych. Im bardziej kryptowaluty przybierają na sile, tym większe szkody dla klimatu powodują.

Chwilowy trend czy przełom na rynku?

Rosnące w zawrotnym tempie ceny niewymienialnych tokenów mogą świadczyć o nadchodzącej rewolucji. NFT wciąż jest tematem mało znanym, nawet w środowiskach związanych ze sztuką, co sprawia, że może okazać się ciekawą formą inwestycji dla osób otwartych na taką formę twórczą. Skoro w tak krótkim czasie Beeple osiągnął światowy sukces, jak rynek cyfrowej sztuki będzie zachowywał się za kilka lat? Warto zaznaczyć, że w pierwszych miesiącach 2021 roku wydano ponad 200 milionów dolarów na niewymienialne tokeny. Być może warto się nimi zainteresować już dzisiaj.

 

Grafika góra: Beeple, Everydays – The First 5000 Days, NFT. 21069 x 21069 pikseli (319168 313 bajtów). Sprzedany za 69.346.250 $ | Źródło: materiały prasowe Christie’s

Maria Majchrowska

Rynek i Sztuka - logotyp

szukaj wpisów które mogą Cię jeszcze zainteresować:

Rynek i Sztuka - logotyp

to cię powinno jeszcze zainteresować:

EWOLUCJA MUZEÓW W DOBIE TRANSFORMACJI. PIRELLI HANGARBICOCCA, MILANO

07.07.2020 / Wystawy, Wystawy: Świat

12 komentarzy do “Czy dzieła NFT podbiją rynek sztuki?”

  1. Digitalartist

    Porównanie tokenów do mony lisy jest dla mnie kompletnie niezrozumiałe. W jaki sposób niby mają przejść do zbiorowej świadomości? Podejrzewam, że nie mieliście na myśli mainstramowej zbiorowej świadomości, bo w niej istnieje chyba jedynie BTC. Dedukuję, że mieliście na myśli środowiska kryptowalutowo-ekonomiczne lub związane ze światem sztuki.
    w 2018 roku istniało na rynku 4000tysiące aktywnych kryptowalut na ~7 tys giełdach. Obecnie zainteresowanie kryptowalutami jest znacznie większe niż 3 lata temu. W tym czasie powstało jeszcze więcej blokchainów, a także takzwane „shitcoiny” czyli kryptowaluty o niskiej wartości, które w przyszłości mogą zamienić się w konkretne pieniądze i to one cieszą się największym zainteresowaniem.
    Czy może chodzi o to, żeby artyści tokenizowali swoją sztukę, co jest niezwykle trudne dla osoby nieobytej z programowaniem. Bardzo dziwna sprawa, że takie ryzykowne porady finansowe są polecane przez „ekspertów” rynku sztuki.

  2. RynekiSztuka_

    Absolutnie nie dajemy nikomu porad finansowych, a zwracamy uwagę na ciekawe zjawisko, które w tym roku zyskało na sile i rozgłosie. Być może dla osób zainteresowanych tym rodzajem inwestycji, temat okaże się wart uwagi.

    Porównanie tokenów do Mona Lisy, było przykładem tego, że obrazy nie zawsze muszą być widziane „na żywo” w formie materialnej, aby istniały w zbiorowej świadomości. Nie mamy na myśli walorów artystycznych.

    Czy NFT przejdzie do mainstreamu, to okaże się w przyszłości.

    To, czy artyści powinni tokenizować swoją sztukę, nie padło ani razu w artykule. Taka decyzja należy do wyłącznie artysty i formy wyrazu jaką uzna za stosowną.

    1. Digitalarrr

      W takim razie rozumiem, że skoro nie tokenizacja sztuki to istotą rzeczy jest nabywanie dzieł w formie certyfikowanych plików?
      Co do mony lisy, wciąż zagadką jest dla mnie jaka zależność decyduje o tym, że NFT cytuję, z pewnością, przejdzie do świadomości zbiorowej.

  3. Mariusz

    Przecież sama tokenizacja Dzieła to jedynie dodatkowa możliwość sprzedaży – pozyskania nowych klientów. To jedynie forma”pieniądza”. Co za różnica czy płacę za Dzieło złotówkami czy tokenami. Co za różnica czy otrzymuję za Dzieło złotówki, czy tokeny. Dla artysty to świetna sprawa. W kasynie też nie gram złotówkami tylko żetonami. Poza tym tokenizacja daje gigantyczne możliwości inwestycji współdzielonych. Kogo stać na zakup Rembrandta. A gdyby go stokenizować i sprzedawać tokeny jako prawa do czerpania korzyści ze wzrostu wartości dzieła, partycypowania w zyskach z jego eksploatacji, np. wypożyczania muzeom, galeriom, i oczywiście w zyskach w razie sprzedazy dzieła. Na samo Dzieło nie ma to zadnego wpływu poza jego popularyzacją, a przecież o to chodzi. Poza tym, ile osób tak naprawdę ma bezpośredni kontakt ze sztuką. Większoć Dzieł sztuki i tak widzimy za pośrednictwem jakichs mediów, czy to elektronicznych czy tradycyjnych jak albumy. Sadzę, że tokenizacja sztuki otwiera zupełnie nowe mozliwości artystom nie tylko jeśli chodzi o nowe formy czy media ale możliwości nowej ekonomii sztuki. Nie tylko wspólczesnej.

    1. RynekiSztuka_

      Tak, tokenizacja zdecydowanie otwiera wiele możliwości i rozpoczyna nowy okres w świecie sztuki.

    2. Dgtlrtst

      Czy „Dzieło” pisane wielką literą oznacza coś innego niż to samo słowo napisane normalnie?

    3. Dgtlrtst

      czym się różni dzieło od Dzieła?

  4. digitalerrr

    Poza tym jestem w szoku, że poważny magazyn któery od wielu lat traktuje o poważnych tematach świata sztuki i jego runku zastanawia się, czy waluta stworzona do płacenia za śmieszna ubranka w grze na telefon, nie podbije rynku sztuki.

  5. DA

    naczytaliście się za dużo informatycznych niusów, których nie rozumiecie, zajmijcie się może jednak sztuką

    1. RynekiSztuka_

      Tokenizacja sztuki następuje niezależnie od nas, podobnie ma się rzecz z jej nabywaniem. Temat jest nowy i przenika już do tradycyjnego rynku sztuki, tj. aukcja Christie’s. Jeśli chodzi o resztę tematów, dziękujemy za wyrażenie opinii.

  6. one_button_player

    Artykuł bardzo ciekawy, szczególnie dla mnie, osoby która lubi wybiegać myślami w przyszłość! Postęp może wywoływać u niektórych strach i poczucie niepewności, dla mnie jednak jest fascynujący, więc czytało się super- na pewno bardziej zainteresuje się tematem :)

  7. graffitiart

    Artykuł fascynujący, czytałam z przyjemnością!

Dodaj komentarz:

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Magazyn

Magazyn

Czytaj najnowszy numer Magazynu RiSZ online.

Kup magazyn Zobacz inne nasze publikacje

Zapisz się do naszego newslettera

Zapisując się na newsletter zgadzasz się z regulaminem portalu rynekisztuka.pl Administratorem danych osobowych jest Media&Work Agencja Komunikacji Medialnej (ul. Buforowa 4e, p. 1, p-2-5, 52-131 Wrocław). Podanie danych jest dobrowolne. Zgoda na otrzymywanie informacji handlowych może zostać wycofana w każdym czasie. Więcej informacji na temat danych osobowych znajduje się w Polityce prywatności.