szukaj w portalu Rynek i Sztuka MENU:
Allegro 1

Blaski i cienie sztuki ulicznej – wywiad z Piotrem Saulem

09.04.2015

Wywiady

Piotr Saul jest młodym artystą związanym z Wrocławiem, gdzie kończył Akademię Sztuk Pięknych im. E. Gepperta. Choć obecnie skupia się na malarstwie, popularność przyniosły mu w szczególności realizacje w przestrzeniach publicznych. Saul pozostaje przede wszystkim twórcą, poza sztukami wizualnymi angażuje się w projekty o charakterze tanecznym i muzycznym – brał udział w takich programach telewizyjnych jak: You Can Dance oraz Mam Talent, gdzie wspólnie z zespołem Me Myself And I został okrzyknięty najbardziej nowatorskim artystą. Od 14 lat zajmuje się również Beatboxem. Można zobaczyć go na również deskach Teatru Muzycznego Capitol we Wrocławiu. Jego pracę prezentujemy w kwietniowej edycji „Zainwestuj w sztukę”

Piotr Saul, Aport, Aport,  olej, akryl luminescencyjny, sprej na płótnie, 2014 r.

Piotr Saul, Aport, olej, akryl luminescencyjny, sprej na płótnie, 2014 r.

Street art i graffiti z powodzeniem wpisują się w panoramę współczesnych miast, ale czy faktycznie powinniśmy utożsamiać je ze sztuką? Na czym właściwie polega ich wyjątkowość?

Oczywiście, że street art i graffiti to sztuka, wszystko zależy jednak od jakości i sposobu wykonania, miejsca i charakteru konkretnego projektu. Problemem cały czas pozostają ramy zjawiska określanego zbiorczo „sztuką uliczną”. Wiele osób nadal ma problem z odróżnieniem realizacji artystycznych w przestrzeni miejskiej od zwykłych aktów wandalizmu. Graffiti ma dużą siłę rażenia. Z reguły prace są pokaźnych rozmiarów, ukazują się nieoczekiwanie, są komentarzem rzeczywistości, krzykiem ulicy dającym do myślenia. Artyści uliczni taktują przestrzeń publiczną jako wspólną, otwartą galerię sztuki. Ich działania bywają jednak bardzo różnie interpretowane i nie zawsze spotykają się z ciepłym przyjęciem.

W ostatnich latach popularność streetartu gwałtownie wzrosła. Prace artystów związanych ze sztuką uliczną zawędrowały do galerii sztuki oraz na rynek aukcyjny. Czy podobny „boom” grozi również Polsce?

To dzieje się już teraz – wystarczy spojrzeć na aukcje młodej sztuki, gdzie po prace takich artystów, jak: Chazme, Sepe, Nawer czy Etam Crew ustawiają się kolejki kolekcjonerów. Wiele osób, które zaczynało swoją przygodę ze street artem od prostych wrzutów na murach, dziś wystawia w ramach najlepszych aukcji w Polsce. Sztuka uliczna, która do niedawna pozostawała całkowicie undergroundowa, dziś trafia do mainstreamu.

Piotr Saul, Broń Mpc 50 z zabawek, zabawki z Kinder niespodzianki, żywica epoksydowa, 2015 r.

Piotr Saul, Broń Mpc 50 z zabawek, zabawki z Kinder niespodzianki, żywica epoksydowa, 2015 r.

Jesteś malarzem, beatboxerem, tancerzem i muzykiem. Długo koncertowałeś z zespołem Me, Mysef and I, który w III edycji programu Mam talent! został uznany najlepszym artystycznie projektem. Gościnnie pojawiasz się również na deskach teatru Capitol we Wrocławiu. Kiedy zacząłeś zajmować się streetartem?

Wszystko zaczęło się od Hip-hopu – muzyki, filmów, czasopism i specyficznej kultury, która w 2004 roku zadomowiła się w moim rodzinnym mieście. Zacząłem od przerysowywania graffiti z magazynu „Ślizg”, głównie liter. Później malowałem charaktery decolakami na garażach, tworzyłem vlepki i szablony. Wszystko ugruntowały studia na Akademii Sztuk Pięknych we Wrocławiu oraz współpraca z chłopakami z Kotlina Crew.

Do pewnego stopnia pozostajesz wierny założeniom fowizmu, intensywnej i czystej barwie, lecz nie odcinasz się do końca od rzeczywistości, komentując m.in. konsumpcyjny styl życia. Czemu służyć ma ten eklektyzm?

W moim domu zawsze wisiały tradycyjne, realistyczne obrazy, lecz nigdy nie interesowały mnie aż tak bardzo – wydawały mi się nudne, staromodne, mało dynamiczne, dlatego uciekałem od nich poszukując oparcia w nowoczesności i sztuce nowych mediów. W pewnym momencie poczułem, że należy połączyć te dwa światy. Eklektyzm jest naturalnym produktem moich doświadczeń, związanych z tradycyjnym malarstwem i graffiti. Unikalny jest również sposób w jaki powstają twoje fantastyczne światy – szerokiemu wachlarzowi mediów towarzyszą jasne nawiązania do popkultury, baśniowości i technologii. Moim głównym celem jest tworzenie oderwanych od rzeczywistości miejsc, które w krzywym zwierciadle będą ukazywać naszą codzienność. Można powiedzieć zatem, że kieruje mną zarówno wyobraźnia i emocje, jak i pewnego rodzaju dydaktyzm.

Piotr Saul, Pinokio, Aport,   akryl, druk cyfrowy, folia w płynie, szkliwo porcelanowe, farba do textyliów na płótnie, 2014 r.

Piotr Saul, Pinokio, akryl, druk cyfrowy, folia w płynie, szkliwo porcelanowe, farba do textyliów na płótnie, 2014 r.

Jakie emocje i wrażenia próbujesz w ten sposób przekazać publiczności?

Przez wiele lat byłem fanem kreskówek z Cartoon Network. Nasiąknąłem postaciami i stylistykami wytwórni Hanna-Barbera i MGM, które dla wielu dzieciaków pozostawały osią filmu animowanego. Miałem również styczność z fantastyką, futuryzmem w postaci robotyki i cybernetyki, do których słabość pozostała we mnie do dziś. Moje ostatnie obrazy są mieszanką tych wpływów. Pragnę wciągnąć widza w grę skojarzeń – dać możliwość wejścia w ten świat, oderwania się choćby na chwilę od przyziemności. Lubię przytrzymać uwagę widza na dłużej – dawać mu powód do radości, ale i zaniepokojenia.

Jak przebiega proces realizacji dzieła?

Tworzę posiłkując się własną wyobraźnią, dlatego często zaczynam pracę jedynie z zamysłem projektu. Staram się poszukiwać oryginalnych połączeń między strukturą dzieła – użytymi mediami, fakturą farby i płótna – a obiektami i postaciami, których poszukuję w kulturze masowej. Niezwykle ważna jest dla mnie nieszablonowość – nie widzę większego sensu w tworzeniu dzieł wtórnych.

Piotr Saul, Helikopter zrzuca prezent, akryl, sprej, farba do tkanin, pastel na płótnie, 2014 r.

Piotr Saul, Helikopter zrzuca prezent, akryl, sprej, farba do tkanin, pastel na płótnie, 2014 r.

W jednym z twoich obrazów helikopter zrzuca toksyczną beczkę na tętniącą życiem łąkę. Uważasz, że większą uwagę powinniśmy przywiązywać ochronie środowiska?

Kocham przyrodę i uważam, że powinniśmy jej bronić. Wielu z nas zapomina, że zagrożeniem dla fauny i flory są nie tylko wielkie korporacje i wycelowane w niebo kominy, ale również wyrzucony na ziemię kawałek plastiku. Takich pojedynczych „zamachów” na naturę moglibyśmy uniknąć i staram się o tym przypominać.

Twój gest malarski pozostaje zupełnie inny, od twórczości chociażby Etam Crew, czy Banksy’ego. Którzy artyści wywarli silny wpływ na twoją pracę?

Niewątpliwy wpływ mieli na mnie klasycy – Pablo Picasso, Salwador Dali, Vasili Kandyński, Andy Warhol, Kith Harring. Zainspirowali mnie również Sepe, Zbiok, Otecki, Etam Crew, Kenor Harrington, Aryz, Nychos, Pichi & Avo, Remed, Kenor. Blisko mi do geometrii, ostrych kontrastów oraz wyszukanych struktur. Cieszy mnie dopracowany rysunek wraz z ekspresyjną kreską.

Piotr Saul, Małpa rządzi, olej, akryl ,sprej na płótnie, 2014 r.

Piotr Saul, Małpa rządzi, olej, akryl ,sprej na płótnie, 2014 r.

Jak twoją twórczość ocenia publiczność?

Słyszę bardzo dużo pozytywnych opinii, jednak zdążają się osoby, które na widok moich prac reagują uśmiechem. Bardziej świadomi widzowie, szczególnie ci związani ze sceną street artową, zwracają uwagę na estetyczne walory prac oraz ich symbolikę. Dla wielu osób prace te są również okazją do podróży w przeszłość – do czasów, kiedy telewizja emitowała przygody ich ulubionych bohaterów z kreskówek.

W którą stronę zmierza twoim zdaniem świat sztuki? Czy polski street art przetrwa próbę czasu?

Myślę, że sztuka i artyści pozostaną bliscy nowym technologiom. Z tego też względu street art jako filozofia twórcza z pewnością przetrwa, choć niekoniecznie w niezmienionym kształcie.

Artyści, architekci oraz animatorzy kultury zwracają uwagę na komercjalizację tkanki miejskiej i politykę miast, która daleka jest otwarciu na nowe inicjatywy w przestrzeni publicznej. Jak oceniasz estetykę Polskich ulic? Kto jest głównym wrogiem street artu w naszym kraju?

Estetyka naszych ulic niestety nadal pozostaje esencją przypadkowości i ponuractwa. Ludziom, a w szczególności urzędnikom i zarządcom, brakuje podstawowej wiedzy nt. piękna i narzędzi budowania przyjaznej przestrzeni, o której tak chętnie mówią w czasie spotkań i wieców wyborczych. Reklama wielkopowierzchniowa jest dosłownie wszędzie – nie tylko szpeci, ale również utrudnia funkcjonowanie człowieka w mieście. Myślę, że podstawowy błąd popełniamy już na etapie wczesnej edukacji, która teoretycznie mogłaby kształtować zmysł estetyczny. Głównym wrogiem street artu pozostają obostrzenia prawne, formalizacja życia i brak funduszy. Artyści nadal mają problem, by legalnie realizować swoje projekty.

Jakich projektów możemy spodziewać się w najbliższej przyszłości?

Ostatnio tworzę cykl płaskorzeźb z żywicy epoksydowej wraz z zabawkami z Kinder niespodzianek. Chciałbym stworzyć kilkunasto-obiektową kolekcję i pokazać ją szerszej publiczności. Cały czas aktywnie działam we Wrocławiu, dlatego nie wykluczam kolejnych realizacji w przestrzeni miejskiej.

Dziękuję za rozmowę.

Więcej realizacji Piotra Saula znaleźć można na stronie:
www.piotrsaul.pl

 

Jerzy Matyjas

Zdj. (góra) Piotr Saul, Klaun z ekipą, olej, akryl luminescencyjny, sprej na płótnie, 2014 r.

Portal Rynek i Sztuka
LOGO RiSi

szukaj wpisów które mogą Cię jeszcze zainteresować:

Jeden komentarz do “Blaski i cienie sztuki ulicznej – wywiad z Piotrem Saulem”

  1. fan

    Pięknie Panie Piotrze, gratuluję .

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Magazyn

Magazyn

Nowość - Magazyn portalu RynekiSztuka.pl

Pobierz Magazyn Pobierz Raport 2017
MENU: