szukaj w portalu Rynek i Sztuka MENU

„Czas się nie liczy” – wywiad z Krzysztofem Nowickim

19.01.2022

Aktualności, Wywiady

Prace artysty, który niedawno został nagrodzony w 11. Kompasie Młodej Sztuki są przepełnione atmosferą skłaniającą do kontemplacji. Krzysztof Nowicki, o którym pisaliśmy już w 2017 roku, wyróżnia się świeżym spojrzeniem na motywy barokowe, których chętnie używa do komentowania zjawisk obecnych w sztuce współczesnej. W rozmowie z Marią Majchrowską malarz opowiada o ewolucji charakterystycznego dla siebie stylu, pięknie ukrytym w przemijaniu, a także o teatralności ról społecznych. 

Wydaje się, że przemijanie i kontemplacja marności (podobnie jak w sztuce baroku) zajmuje w twoich obrazach wiele miejsca. Dlaczego ten temat jest ci tak bliski?

Krzysztof Nowicki malarstwo

Krzysztof Nowicki, Martwa dziczyzna, 120x90cm, olej na płótnie, 2015

Myślę, że to ma bezpośredni związek z tym jaki jestem, jak odczuwam świat i jak go widzę. Obrazy często przywołują we mnie pewnego rodzaju melancholię i myślę, że dlatego sztuka baroku jest mi tak bliska. Ona też traktuje o melancholii, ale ja rozumiem ją w nieco bardziej pozytywny sposób – jako łagodny smutek, a także tęsknotę, z której rodzi się inspiracja. W tym sensie nie boję się przemijania i postrzegam je jako okazję do stworzenia nowej jakości estetycznej.

Odczuwanie tego rodzajów uczuć nadaje głębi, którą można potem odczuć w sztuce –  jeśli samemu ma się z nią kontakt. 

Tak. Myślę, że to rezonuje z grupą odbiorców, którzy mogą podobnie odczuwać pewne rzeczy.

Rozwój twojego stylu obfituje w ciekawe motywy. Zaczynałeś od geometrycznych form, które pokrywały płótno w całości, następnie symetryczne kształty zaczęły wchodzić w dialog ze sztuką dawną, a w nowszych obrazach można zauważyć coraz ciekawsze zabiegi jak użycie kropek przypominających mgławice czy pojawienie się rozmytej, ściekającej farby. Czy mógłbyś opowiedzieć jak z Twojej perspektywy wygląda ewolucja, którą możemy obserwować w kolejnych cyklach? 

Krzysztof Nowicki

Krzysztof Nowicki, Martwa natura wanitatywna, 100x80cm, olej na płótnie, 2015

To prawda. Moja ścieżka artystyczna obfituje w różne motywy wizualne, ale myślę o swoich pracach jako o spójnej całości. Wszystkie obrazy (nawet te geometryczne) czerpią z bogatej historii europejskiej sztuki i kultury. Pracuję z tym dziedzictwem na różne sposoby. Początkiem były wspomniane abstrakcje geometryczne. Wszystko rozpoczęło się od znalezienia renesansowego rysunku Paolo Uccello, który przedstawiał wazę rozrysowaną na podstawowe kształty geometryczne. Przypominała mi współczesne siatki geometryczne, które tworzy się w programach komputerowych 3D. Jednak ten rysunek powstał setki lat temu ta zbieżność mnie zaintrygowała i postanowiłem ją zgłębić. Tak powstały pierwsze obrazy geometryczne. Poza ich tekturową fasadą w geometrii kryją się również dzieła dawnych mistrzów. Jednak są odarte ze wszystkich smaczków, gestów, przelatujących amorków i to, co pozostaje jest czystą kompozycją, którą nadbudowałem w programie do grafiki trójwymiarowej. W tym sensie obrazy przebyły drogę ze świata realnego na płótnie, następnie do świata cyfrowego i z powrotem na płótno. Efektem są formy przypominające kryształy, które zobaczyłem na rysunku Uccello. Te prace naturalnie ewoluowały i po czasie postanowiłem ujawniać część z kształtów, które kryją się pod kompozycjami geometrycznymi. Ale bryły ustąpiły już miejsca siatkom oraz punktom. Wtedy pojawiły się rozmyte, zatarte przedstawienia, które zostały skontrastowane z ostrą geometrią. Następnie geometria powoli zaczęła znikać z obrazów i ustępować miejsca temu, co się kryje za nią. Moją uwagę zwróciły wizerunki. Stały się duchami przewodnimi z przeszłości. Przestałem myśleć o tym, co jest na obrazie, a zacząłem patrzeć na obraz jako na cały obiekt.

W cyklu “Skażenie” zamalowujesz obrazy przypominające sztukę dawnych mistrzów, czarną farbą. Co miałeś na myśli tworząc te prace?

W serii “Skażenie” geometria znika, a pojawia się namysł nad podchwytliwą czynnością jaką jest ekspozycja dzieła i tym, co przeszkadza nam w jego odbiorze wszystkim, co może pójść nie tak w kontekście interpretacji samego dzieła i zmieniającym się na przełomie wieków znaczeniem oraz jak to wpływa na nasz odbiór danej pracy. W tej serii właściwie prezentuję to, co dzieje się z obrazem wizualnie, np. że jest źle oświetlony czy znajduje się za szybą wraz ze swoim ciężarem historyczno-kulturowym. Później eksploruję ten wątek w serii “Niepamięć”. Następnie estetyka prac przechodzi płynnie do najnowszego cyklu poświęconego barokowi.

W jaki sposób przekładasz barokowe motywy na język sztuki współczesnej?

Krzysztof Nowicki

Krzysztof Nowicki fot. Marcin Kaliński

Swego czasu natknąłem się na pojęcie współczesnego baroku i ono niebywale mnie zaciekawiło. Nie chodzi o bezpośrednie cytowanie dzieła, czy stosowanie takich samych trików, jakie stosowali artyści barokowi w bezwiedny sposób. Chciałbym przenosić konkretne motywy czy koncepcje na język teraźniejszej kultury. Moją uwagę we współczesnym baroku zwróciło kilka wątków, które doskonale odnalazły się w mojej twórczości. W najnowszej serii można zauważyć barokową skłonność do upłynniania materii połączoną z odrobiną teatralności. Ostatnio wątek myślistwa w sztuce baroku stał mi się bardzo bliski i postanowiłem czerpać z tych przedstawień, ponieważ widzę w nich nić porozumienia ze współczesnością. Przywołując pewne historie czy postacie, które rezonują z naszym obecnym światem, mogę za ich pomocą mówić nie tylko o samym baroku, ale także o współczesności.  Prace z tej serii będą do zobaczenia na mojej indywidualnej wystawie w Państwowej Galerii Sztuki w Sopocie w lutym tego roku.

Jakie znaczenie mają dla ciebie stroje z dawnych epok, które często prezentujesz w swoich pracach? 

Jak już wspomniałem, szczególne miejsce w mojej twórczości zajmują stroje myśliwskie. Stały się dla mnie dobitnym symbolem teatralności ról społecznych i dawnego sposobu rozumienia świata. Dawniej polowania na konkretne gatunki były przeznaczone tylko dla wybranego grona osób. Postacie na obrazach były przedstawiane w określonych strojach, nienaturalnych pozach na tle zdobyczy z bronią, psem, na tle pejzażu, czasem na koniu… to wszystko miało podkreślić status społeczny, męstwo czy odwagę. Próbowano sobie w ten sposób dodać pewnych cech i uwiecznić je dla potomności. Oczywiście my dzisiaj też chwalimy się różnymi rzeczami w social mediach, ale mam wrażenie, że w połączeniu z tradycją i historią jaką niesie ze sobą polowanie (zwłaszcza w tym okresie) to pole działania jest dla mnie bardzo fascynujące i łatwo mi wyprowadzić połączenia do współczesności oraz skomentować pewne rzeczy.

A w jaki sposób znajdujesz inspirację dla tych strojów? Czy przeszukujesz jakieś szczególne książki, archiwa?

Tak, podstawowym źródłem inspiracji jest wycieczka do muzeum, a także wirtualne zwiedzanie stron, dzięki którym mogę przyjrzeć się obrazowi z bliska. Teraz w dobie pandemii cyfrowe wycieczki stały się wyjątkowo użyteczne. Same stroje muszę przepuścić przez filtr swojej wrażliwości. Wybrać, wyłuskać ten, który do mnie przemówi.

Stosujesz techniki znane z dawnych epok – jak sfumato czy chiaroscuro. Kiedy zacząłeś ich używać? 

Krzysztof Nowicki

© Krzysztof Nowicki, Portret młodej kobiety w pobliżu fontanny, 150x150cm, olej na płótnie, 2020 | Źródło: krzysztofnowicki.pl

Te techniki wdarły się trochę niepostrzeżenie. Prowadząc dialog ze sztuka dawną, niekiedy cytuję ją dosłownie i wydaje mi się to nieuniknione. Chociaż mówiąc o geometrycznych pracach, to może jednak niekoniecznie. Paradoksalnie sfumato, które kiedyś miało służyć większemu urealnieniu przedstawienia, przeze mnie zostało doprowadzone do granic. Obraz zaczyna wtedy tracić na czytelności, a to sprzyja z kolei temu co ja chcę powiedzieć u mnie ten efekt wynika bardziej z fascynacji ciemniejącym na pracy (wraz z upływem czasu) werniksem. W mojej wersji czerń zjada te obrazy, a razem z nimi pewne historie, treści, konteksty, które ze sobą niosą, ukazując tym samym nieubłagany upływ czasu, któremu zostanie poddana także sztuka współczesna.

Patrząc na to, że czasem zamalowujesz obraz, albo ścieka z niego farba, kiedy wiesz, że jest gotowy?

Może to zabrzmi banalnie, ale po prostu wiem to intuicyjnie. Jeśli zdarza się, że nie, to wtedy odkładam obraz na bok, odwracam go płótnem do ściany i wracam za jakiś czas. Ale takie przypadki zdarzają się stosunkowo rzadko. Zazwyczaj mam wizję tego, co chcę osiągnąć i dążę do tego.

Twoje obrazy charakteryzują się niesamowicie tajemniczą aurą, czy jest to zamierzony efekt?

Krzysztof Nowicki

Krzysztof Nowicki, Alegoria cierpliwości, 100x70cm, olej na płótnie, 2016

Wydaje mi się, że tajemnica jest tu połączona z melancholią, o której wspomniałem wcześniej. Towarzyszy mi tęsknota… ale nie do końca wiadomo za czym. Ja nie żyłem w tamtych czasach w baroku czy innych dawnych epokach. Tęsknie za wyidealizowanym wyobrażeniem czasów, które sobie stworzyłem. Ale tak naprawdę świadomośc tego mi nie przeszkadza w próbie oddania tej aury. Wydaje mi się, że stąd pochodzi efekt tajemniczości.

Najnowszy cykl “Fałda” przywodzi na myśli szekspirowski cytat „Świat jest teatrem, aktorami ludzie”. Mody, ustroje polityczne, hierarchie społeczne, wszystko się zmienia, rozpada i ewoluuje. W cyklu pojawia się jednak interesująca praca pt. “Autoportret”, na którym kształty wyłaniają się z szarej mgły. Czy w ten sposób postrzegasz samego siebie?

Tak, jest zatytułowany “Autoportret”, ale nie jest to mój autoportret [śmiech]. Obraz o którym mówisz to autoportret Rembrandta, a szara mgła ma nawiązywać do prześwietleń obrazów jakie wykonują konserwatorzy, kiedy chcą się dowiedzieć czegoś więcej o malowidle czy spojrzeć na nie pod innym kątem, nieco dokładniej. Ja prześwietliłem ten obraz w charakterystycznej dla tej serii fazie upłynnienia, zlewania. Zlewanie to może brzydkie słowo [śmiech]. Upłynnianie brzmi ładniej. Ten konkretny autoportret zwrócił moją uwagę, bo nawiązuje do tego, co powiedziałaś o zmianie, rozpadzie i ewolucji, a to wszystko dzieje się w oparach teatralności. Obraz należy do serii autoportretów Rembrandta, gdzie artysta uwieczniał się w egzotycznych lub pochodzących z dawnych czasów strojach. Ja jako artysta współczesny, mogę mu narzucić pewne treści poprzez kontekst i wykorzystać to na własne potrzeby, zwracając uwagę na odpowiednie aspekty tego dzieła. Swego czasu autentyczność obrazu była podważana, więc trzeba było uruchomić całą masę konserwatorów i badaczy, żeby ustalić jego autorstwo. Finalnie zostało przypisane Rembrandtowi, jednak szum dookoła sprawił, że temat stał się dla mnie trafny do prześwietlenia.

Ciekawe.

Motyw prześwietlenia odnalazłby się w różnych moich seriach i tak naprawdę podział na serie jest trochę podyktowany – może to zabrzmi źle – względami praktycznymi. Jak powiedziałem na początku, moje obrazy w pewnym sensie są ciągłą serią. Bardzo płynnie przechodzą jeden w drugi. I każdy inspiruje następny. Ja ciągle coś zmieniam, pracuje z pomysłami, a po czasie układam to w serie. Taki stan naprawdę mnie cieszy, bo nawet na tym polu spełniam barokowy ideał upłynniania.

Kiedy pojawiają się pomysły na obrazy? Mam wrażenie jakby wyłaniały się z przestrzeni sennej, na granicy światów.

Krzysztof Nowicki

Krzysztof Nowicki, Ekstaza św Teresy, 50x40cm, olej na płótnie, 2015

Ja zasadniczo pracuję codziennie, a jak nie maluję, to o tym myślę. Oczywiście sprawia mi to dużo przyjemności. Chodzi o to, że inspiracje potrafią pochodzić ze świata zewnętrznego – w taki sposób, że kiedy myślisz o czymś intensywnie, zaczynasz to widzieć wszędzie… Czasami inspiracja przychodzi z nieoczekiwanych miejsc, sytuacji codziennych, pewnych obserwacji i to się po prostu samo napędza.

Powiedziałeś, że malujesz codziennie i widać, że przykładasz szczególną wagę do warsztatu. W jaki sposób doskonalisz swoje umiejętności?

Wydaje mi się, że warsztat malarski przychodzi z czasem, chociaż ręka podąża za głową. Jakkolwiek banalnie by to nie zabrzmiało – rysować i malować lubiłem zawsze. Pierwszym poważniejszym krokiem było liceum plastyczne, później studia na wydziale malarstwa gdańskiego ASP. Zabrałem stamtąd ile się dało, jednak później zostałem z tą pracą sam. Mam taką cechę charakteru, że pracuję nad obrazem tak długo, aż jestem z niego zadowolony. To zdecydowanie pomaga mi w drodze malarskiej i chęci ciągłego kształcenia się. Nie wiem czy słowo “perfekcjonista” jest właściwe, ale lubię kiedy coś przyjmuje taki kształt jaki sobie zaplanowałem.

A czy są jakieś nurty filozoficzne, które są ci szczególnie bliskie? 

Teraz w trakcie pracy ze współczesnym barokiem, straszliwie zajęła mnie książka Deleuze’a “Fałda. Leibniz a barok”, stąd zresztą wzięła się nazwa cyklu “Fałda”. Ta książka naprawdę otworzyła mnie na wiele różnych tropów, ona głównie mnie teraz napędza.

Jaką rolę w twojej sztuce odgrywa element sacrum? 

Krzysztof Nowicki

Krzysztof Nowicki, Vanitas, 130x110cm, olej na plotnie, 2018

To jest dobre pytanie [śmiech]. Mój pierwszy instynkt to odpowiedź, że żadne, bo zasadniczo moim zamiarem nie jest bezpośrednie dotykanie tego tematu, ale on cały czas powraca w kontekście tego co robię, więc będę musiał głębiej się nad tym zastanowić. 

Być może ma to związek z tajemnicą? Zarówno sacrum jak i twoje obrazy mają ten element wspólny. Prowadzisz także dialog ze sztuką dawną, w której sacrum odgrywało ważną rolę.

Zwłaszcza w tych wcześniejszych seriach powracałem do wizerunków świętych i prawdopodobnie to bardzo szybko odsyłało oko widza do tej sfery. Jak już wspomniałem, pracowałem z kompozycją, przeszedłem do obrazu jako obiektu, a ponieważ w tamtym czasie kościół był tak mocnym mecenasem sztuki, tych przedstawień o tematyce sakralnej jest faktycznie dużo. Być może tajemnica i sacrum przemawiają przeze mnie na nieuświadomionym poziomie bo miałem zupełnie inny zamiar…

Czy do malowania obrazów nasyconych tak szczególną atmosferą, potrzebujesz konkretnej muzyki lub pory dnia? Jak wygląda twój proces twórczy? 

Jeżeli za punkt odniesienia weźmiemy sobie już utrwalony w popkulturze wizerunek artysty tworzącego w twórczym szale, to mój proces twórczy jest być może mało ciekawy. Lubię pracować popołudniami, wieczorami. Jest to spokojny czas dla mnie. Zaparzam sobie ulubioną herbatę, włączam radio – tak naprawdę dźwięk ma być w tle, taki szmer. Rozpoczynam pracę i po chwili wpadam w stan “flow”. Czas się nie liczy, po prostu jestem ja i płótno. Czas przemyka niepostrzeżenie i bardzo to lubię. Może dlatego uwielbiam malarstwo. Kończę pracę, często siadam przed płótnem i kontempluję to, co zrobiłem, a także co jeszcze mam zamiar zrobić. I tak codziennie. [śmiech]

Często używasz ciemnych barw, a niektóre z twoich prac przywodzą na myśl rozkład i wspomniane już pojęcie vanitas. Czy chciałbyś, żeby odbiorcy wchodzący w kontakt z twoją sztuką, pomyśleli o śmierci?

Krzysztof Nowicki

Krzysztof Nowicki, Portret damy z Genui, 70x50cm, olej na płótnie, 2019

O śmierci, rozkładzie, przemijaniu – taką estetykę przyjąłem i takie skojarzenia są nieodzowne, a wręcz zamierzone. Ale chciałbym też, żeby odbiorca spojrzał na te tematy z innej perspektywy. Jak na nowy początek, źródło innego piękna. Przecież klasyczne barokowe martwe natury miały to samo zadanie. Rośliny, które pojawiają się w tych bukietach, często w tym samym czasie w ogóle nie kwitły, więc nie mogły się nawet znaleźć w bukiecie. W tym sensie oglądamy świat nierzeczywisty, który gra z czasem dla własnych celów. Ja zasadniczo robię to samo. Przerzucam artefakty w odległą przyszłość i nadaje im właśnie to znaczenie – podkreślam nietrwałość. Nawet jeśli ta przyszłość jest nierealna (bo zamiast spłynąć te płótna prędzej się skruszą) to zasadniczo myśl została przekazana.

 

Rynek i Sztuka - logotyp
Zdjęcie góra: Krzysztof Nowicki, Jan Ewangelista (Tycjan), 40cm, olej na płótnie, 2014

* wszystkie obrazy pochodzą ze strony: krzysztofnowicki.pl

szukaj wpisów które mogą Cię jeszcze zainteresować:

Rynek i Sztuka - logotyp

to cię powinno jeszcze zainteresować:

Beata Ewa Białecka

19.10.2021 / Aktualności, Wywiady

Dodaj komentarz:

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Magazyn

Kursy online

Odwiedź sklep Rynku i Sztuki

Zobacz nasze kursy Zobacz warsztaty o sztuce

Zapisz się do naszego newslettera

Zapisując się na newsletter zgadzasz się z regulaminem portalu rynekisztuka.pl Administratorem danych osobowych jest Media&Work Agencja Komunikacji Medialnej (ul. Buforowa 4e, p. 1, p-2-5, 52-131 Wrocław). Podanie danych jest dobrowolne. Zgoda na otrzymywanie informacji handlowych może zostać wycofana w każdym czasie. Więcej informacji na temat danych osobowych znajduje się w Polityce prywatności.